Zupa z topinambura

Po krótkiej przerwie powracam do topinambura. Ten powrót w tym momencie będzie czysto teoretyczny, bowiem w rzeczywistości ten smak towarzyszył nam do momentu, aż pokazało się dno obszernej torby. Każde danie udało mi się powtórzyć i utwierdzić w przekonaniu, że dobre to to nad wyraz. Sama zupa należy do tych leciuteńkich i bardzo delikatnych w smaku. Młody już się do niego przyzwyczaił i bardzo polubił, jednak taki z patelni różni się znacznie od tego w postaci zupy krem. Co prawda dawno przestałam się przejmować ochotami dziecka – wcale nie będąc wyrodną matką – ale zawsze to miło na sercu się robi, gdy wszystkim wszystko smakuje. Przez myśl przeleciała obawa, że może nastąpić kręcenie nosem, ale jak tylko spróbowałam to co wyszło… szybko umknęły wszelkie wątpliwości. Och… pyszna!
Przepis znalazłam na stronce Simply Recipes. Zaglądam tam dosyć często robiąc te rzeczywiście łatwe dobrodziejstwa. Łatwe do przetłumaczenia, łatwe do zrobienia, tu na dodatek łatwe do strawienia. I po raz kolejny się nie zawiodłam. Się nie zawiedliśmy. Młody zupę zjadł, dołożył i zjadł. I już po. Pozostało rozwalające „nie ma więcej?” Niee… to nie jest głupie pytanie – głupie, bo skoro sam wylewał końcówkę na talerz, to logiczne przecież, że nie ma… To pytanie ma zaznaczyć, że nie obraziłby się, gdyby było więcej. W niedługim czasie powtórzyłam i szkoda była taka, że tylko tyle. No ale nie było więcej głównego składnika. Nie poradzę. Nie przeskoczę pewnych rzeczy.
Zupę gorąco polecam. Wybitnie prosta. Doszłam do wniosku, że nie ma potrzeby w żaden sposób jej udoskonalać, bo to wszystko co ma w niej być, po prostu jest. Jedyną rzeczą, którą zmieniłam to ilość bulionu. Wolimy rzadsze kremy – i to dlatego. Wygląda bardzo elegancko i świetnie nadaje się na uroczysty obiad, przy czym niewiele przy niej pracy. No może poza obieraniem topinambura. Ale i jego ilość nie jest mała. Cieszę się niezmiernie, że miałam okazję go spróbować w różnych odsłonach. Licząc na to, że powróci do łask w całej swojej krasie. Tradycyjnie na zupę podaję moje przeliczniki – proszę mi wierzyć… sprawdziłam ile jest ile. Łatwiej każdemu przyjąć pewne składniki na sztuki niźli objętościowo.
Przepis oryginalny znajdziecie tutaj.

 

zupa z topinambura (2)_resize.JPG

Zupa z topinambura

3 dag masła,
1 średnia cebula,
2 łodygi selera naciowego,
2 duże ząbki czosnku,
1 kg topinambura,
1,2 l bulionu z kurczaka,
sól, pieprz.

Cebulę i seler oczyścić, umyć i posiekać. Czosnek rozgnieść płaską stroną noża, obrać i posiekać. Topinambur umyć, obrać, umyć ponownie i pokroić na małe kawałki.
W garnku stopić masło i podsmażyć na nim cebulę i seler mieszając aż zmiękną przez około 5 minut. Dodać czosnek i smażyć dodatkowo 1 minutę. Oprószyć solą. Dodać topinambur, wymieszać i wlać bulion. Zagotować, po czym zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem przez 45 minut na małym ogniu. Zdjąć z ognia i zmiksować na gładkie purée. W razie potrzeby podgrzać doprawiając solą.
Rozlać na talerze i oprószyć świeżo zmielonym pieprzem.

 

zupa z topinambura (3)_resize.JPG

Ewa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *