Zupa dyniowa z knelkami drobiowymi

Dyniowe szaleństwo zbliża się sporymi krokami. W zasadzie to już jest tuż… tuż… A ja mam spore opóźnienie, więc tak mi się udało akurat trafić. Chciałam przez to powiedzieć, że zupę można przygotować z dyni świeżej i z dyni w postaci zamrożonego purée. Ja w ten sposób zabezpieczam się na okres bezdyniowy – mrożę sobie obecnie w pakuneczkach 125 ml. Doszłam do wniosku, że takie są najwygodniejsze. Potrzebuję pół szklanki purée… wyciągam pół szklanki. Potrzebuję 50 dag, wyciągam 4. Dlaczego o tym piszę? Bo te cztery pakieciki, to trochę więcej niż 50 dag, ale różnica mało istotna, zwłaszcza przy zupie. Natomiast całość zdecydowanie szybciej się robi. I gatunek dyni nie będzie miał tu znaczenia. Jaką mamy, taką dajmy.
Będąc ostatnio na Węgrzech przywiozłam olej kokosowy, kupiony tam za grosze. Wcześniej przywiozłam z Londynu i trochę się do niego przyzwyczaiłam. A człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja. Oczywiście nie mając oleju kokosowego, który w tej zupie sprawdza się naprawdę super, można użyć masła lub też po prostu oliwy. Zupa i tak będzie smaczna, ale jeśli macie go na swojej półeczce – sięgnijcie. W ogóle warto mieć ten olej pod ręką :).
Knelki drobiowe jako dodatek do tej zupy sprawdziły się genialnie. Same w sobie są bardzo smaczne, ale w połączeniu dodają tej zupie charakteru. Robi się je prosto, a efekt wyborny. Ogólnie zupa do takich też należy. Przy czym jakaś odmiana od podawanej z reguły zupy dyniowej. Z konkretnym tym razem dodatkiem. Polecam miłośnikom zup, nie tylko dyniowych.
Ja tak bardzo lubię wszelkiego rodzaju knelki…

 

dyniowa z knelkami (16).JPG

Zupa dyniowa z knelkami drobiowymi

1 cebula,
2 łyżki oleju kokosowego,
50 dag purée z dyni (lub 50 dag oczyszczonego miąższu dyni),
1 średni ziemniak,
35 dag mięsa z piersi kurczaka,
1 jajko,
sól, pieprz,
1 duży pęczek koperku.

Dynię w przypadku mrożonej rozmrozić, w przypadku świeżej i obranej po prostu umyć i pokroić w kostkę. Obrać i posiekać cebulę. W garnku rozgrzać olej kokosowy i zeszklić na nim cebulę. Dodać dynię, doprawić solą i pieprzem, po czym dusić chwilkę pod przykryciem (świeżą dynię przez chwilkę samą sobie – puści trochę soku). Zalać całość wodą  i zagotować. W tym czasie obrać ziemniaka, umyć i pokroić w kostkę. Dodać do reszty. Gotować około 20 minut, aż ziemniaki i ewentualnie świeża dynia zmiękną. Zmiksować całość bardzo dokładnie i powtórnie doprawić solą i pieprzem – wg naszych preferencji. Zagotować jeszcze raz.

 

dyniowa z knelkami (9).JPG

Umyć koperek i grubo posiekać. Na knelki oczyścić, umyć i osuszyć mięso. Pokroić na kawałki i wrzucić do robota z nożem z metalowymi końcówkami (malakser). Dodać jajko, doprawić solą i pieprzem i część koperku. Zmiksować.

 

dyniowa z knelkami (10).JPG

 

Za pomocą dwóch łyżek zrobić knelki. Zanurzyć łyżki (obie – w części do nabierania jedynie) w gorącej zupie, jedną nabrać porcję mięsa i drugą łyżką zdjąć masę z pierwszej łyżki. Powtórzyć operację (w sumie chodzi o to, aby wyrównać brzegi kluseczek nadając im ładny kształt, więc jeśli coś zostanie na łyżce po raz kolejny powtórzyć operację). W ten sposób kluseczki powinny mieć trzy boki. Wrzucać do gotującej się zupy. Knelek powinno wyjść około 20 sztuk – po 5 na porcję.
Gdy wszystkie knelki wylądują w zupie, garnek przykryć i gotować na minimalnym ogniu przez 15 minut. Gdyby zupa zgęstniała za bardzo, zawsze można ją delikatnie rozcieńczyć. Będzie to bez szkody dla całości. Zupę podawać posypaną resztą pokrojonego koperku.

 

dyniowa z knelkami (13).JPG

Ewa

 

  • dodano: 11 września 2014 12:59

    Ciekawe te knelki, pierwszy raz spotykam sie z takim pomyslem :).

    autor Kamila

    blog: http://www.ksiegiwieczyste.info.pl/artykuly/wyszukiwarka-ksiag-wieczystych.html

  • dodano: 09 września 2014 15:48

    Z dzieciństwa pamiętam słynne knelki, ze zmielonych dwukrotnie: wołowiny i łoju wołowego z dodatkiem drobno startej bułki suszonej i jaja! Ugotowane na dobrym rosole (wtedy nie było niedobrych) podawane były do flaków wołowych! Jako dziecię na widok flaków dostawałem „cofki”, ale „kulki” mi smakowały! Najbardziej jednak ulubiłem sobie wykonane podobną technologią knelki z cielęciny, z oczywista młodym łojem, jedzone z cielęcym rosołkiem zasypanym delikatnie kaszką manną! Do dzisiaj mam ten smak na podniebieniu, ale jakoś zwykle zapominam doprowadzić do realizacji tego prostego, aczkolwiek… ponoć niegdyś wykwintnego dania stawianego na bogatych stołach! oczywiście, świeżo zerwany koperek! ps Dyni nie ruszę przez kilka lat! W okresie od ostatniej jesieni do marca, mając tak zamrożoną jak piszesz, jadłem na okrągło w kilku postaciach!

    autor zbyszekusowski

    blog: www.artsmak.blox.pl

  • dodano: 09 września 2014 14:29ce

    Konczi i Szpileczko pozdrawiam Was serdecznie :).

    autor Ewa

  • dodano: 09 września 2014 13:50

    Świetna zupka :)) Jeszcze takiej nie jadłam :)) Pozdrawiamy 🙂

    autor Konczi i Szpileczka

    blog: http://kulinarnyswiatkoncziiszpileczki.blogspot.com/

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *