Zupa Cukiniowo-Dyniowa

Tak się złożyło, że mam w zamrażalniku trochę dyni. Pokrojonej w kostkę na takie momenty, gdzie o dyni pomarzyć jedynie można i czekać co najmniej do września. A ja mam. I zrobiłam z niej użytek już parę razy. W zasadzie to u mnie wysyp żółtej cukinii, więc ta dynia na dokładkę – bo i kolorystycznie, i smakowo pasuje. Cukinię jemy niczym z grilla, czyli opieczoną na odrobinie oliwy na patelni. Świetny dodatek do drugiego dania. Skoro na plener nie ma szans ze względu na deszczową pogodę, tak więc nadrabiam domowymi sposobami. Ale cukinii wcale mniej nie jest. Stąd ta zupa. Bardzo prosta i bardzo smaczna. Można zrobić ją w dwóch wersjach – mocnego kremu, lub delikatniejszej nieco w formie lżejszej, ale mniej efektownej zupy.
Korzystając z faktu posiadania harrisy w trzech postaciach, wykorzystałam tę w proszku. I żeby było zabawniej – tę kupiłam w kraju, na jednej ze stronek internetowych. Zachęcam do kupna, bo to bardzo fajna i bardzo smaczna, choć rzeczywiście bardzo ostra rzecz. Świetnie pasuje do zupy, ale też można dodać ją w dwóch postaciach – w zupie krem pozostanie na powierzchni w formie ślicznych maziaków, w tej bardziej wodnistej nie będzie na to szans – nie utrzyma się. Dlatego bez problemu można wrzucić do zupy bez mieszania z wodą. Obie zupy są bardzo fajne, a wystarczy tylko dać trochę więcej wody.

Zupa cukiniowo-dyniowa

40 dag żółtej cukinii,
40 dag dyni (mrożonej),
1 duża cebula,
1 l wywaru warzywnego (ew. woda + 2 kostki bulionu warzywnego),
1 łyżka masła,
1 łyżka oliwy,
sól.

Smuga czerwona:
1 łyżka harissy w proszku,
2 łyżki wody.

Smuga zielona:
2 łyżki posiekanej natki pietruszki,
2 łyżki oliwy truflowej,
1 łyżka wody.

Cukinię oczyścić, odciąć końcówki, umyć i nie obierając pokroić wzdłuż na ćwiartki, po czym w plasterki. Dynię pokroić w kostkę (mam zamrożoną w takiej postaci i jest świetna do zup o każdej porze roku). Cebulę obrać i pokroić w piórka.
W rondlu na maśle i oliwie podsmażyć delikatnie cebulę, lekko ją soląc przez ok. 5 minut. Powinna się jedynie zeszklić, a nie zrumienić. Dodać wówczas cukinię i dynię – nie przejmując się, że mrożona puści wodę. Smażyć chwilę, aż warzywa stracą swoją surowość, po czym zalać wywarem warzywnym (chcąc otrzymać bardziej lejącą zupę należy dodać 1,5 l wywaru), doprowadzić do wrzenia, przykryć i gotować 20 minut na małym ogniu.
Zmiksować całość na krem, spróbować i ewentualnie doprawić – można w takim stanie odłożyć, bo z podgrzaniem nie będzie problemu.
W miseczce wymieszać harissę z wodą. Gdyby całość była za gęsta, dodać jeszcze odrobinę – wody oczywiście. W drugiej miseczce zmiksować natkę z oliwą i wodą. Zupę rozlać do bulionówek (lub talerzy) i ozdobić kolorowymi smużkami. Do lżejszej zupy dodać obie mieszanki i wymieszać.

 

lub

Ewa

 

  • dodano: 30 lipca 2011 21:45

    Cukinia, dynie kilku odmian, kabaczek, bakłażan, patison, melon i …….to już chyba wszystko. Jak każde warzywko jest dla mnie tylko dodatkiem. Robię z nich potrawę, zjadam, po czym wyciągam z lodówki ćwierć kilo swojskiej-domowej , przeraźliwie niezdrowej wędliny zwanej potocznie kiełbasą, zjadam dając do zrozumienia że mnię brzydzi już samym widokiem, nie mówiąc o zapachu i smaku. I wierzę, że wymienione na wstępie warzywka zawierają składniki korzystne dla naszego organizmu. Z dziecięcych lat będę wspominał jak koszmarny sen, zupę z dyni z zacierką, którą rodzice jedli od pierwszych zbiorów, do ostatniej, leżącej dyni w piwniczce. Jedli to zdecydowanie co najmniej raz w tygodniu, ja płakałem nad talerzem i czekałem kiedy znajdzie się sposobność, by tę bryję wlać zurick do garnka (do zlewu się nie dało, bo dziura za mała). Tolerowałem dynię jako dżem a`la ananas, lub do zimnych mięs na słodko-kwaśno. Oczywiście, są dania z tych okrąglaków pasiastobrzuchych które zjadam ze smakiem, aleć to bardziej smak sentymentalny. Kabaczek faszerowany mięsem. W początkach mojej dorosłości (no, samodzielności) okres plonowania kabaczków w ogródkach przydomowych moich znajomych – a było wielu – zapędzał mnie w odwiedziny, gdzie prostą metodą chwalenia gospodarza za tak piękne plony, „pozyskiwałem” dorodnego kabaczka. Obranie, nawet bardzo dojrzałego, nie było dla mnie problemem. Posiadałem już wtedy profesjonalną obieraczkę, nożyk o dwóch ostrzach – w Polsce tego nie znano, kupiłem w RFN, za dziesięć dni mojej płacy nauczycielskiej w Polsce lub godzine śpiewu – oczywiście w RFN. Z obranego kabaczka wybierałem pestki i napychałem dość tłustym, mielonym mięsem z karkówki, z odrobiną sparzonego ryży, podsmażonej cebulki, jajek, masełka i przypraw. Wstawiało się to dzieło do piekarnika i piekło do miekkości. Podawało się z sosem pomidorowym i ziemniaczkiem, ale najlepszy był na drugi dzień – na zimno. Do świeżej bagietki i półwytrwanej, białej Sofii. Druga potrawa, którą chętnie powtarzam, to zupa z małych, wielokształtnych dyniek, wagi 100 – 200g, które kupiłem za namową znajomego Duna w Kopenhadze, aby zrobić mu zupę dyniową-krem. W Polsce, dotychczas nie znalazłem tego warzywka. Są one sprowadzane z Nowej Zelandii i analogicznie do kiwi, które jest smakowo inne od europejskich owoców, tak te małe pokurcze biją na łeb wszystkie dynie świata. Jak mi ktoś przywiezie – a mam znajomych restauratorów w Gdańsku, mieszkających na stałe w Kopenhadze – więc, kiedy już dostanę kilka kilo, gotuję co kilka dni. Zupa jest bezwywarowa, na białym, zdecydowanym rizlingu, z dodatkiem świeżego imbiru i na koniec kremówki 36%. Smak tego kremu ma coś z narkotyku, gdyż nie można przestać jeść. Kolega z Dani ostrzegał mnie przed tym zjawiskiem, alemć potraktował to humorystycznie i……tum się pozytywnie zdziwił. Zupa jest dobra, je się ją bardzo gorącą, możliwie niezbyt dużą łyżką do zupy, pogryza bagietką- najlepiej z grilla lub opiekacza. I tyle w temacie dyniowatych. Kończąc pisanie, poczułem ssanie w żoładku i mały ślinotok. Biegne tedy do spiżarki, na chłodnik z buraczków, ogórka, rzodkiewek, szczypioru, kopru, jaj i gotowanej piersi kurczaka.Chłodnik, moją faworytną potrawę, jadam z ziemniakami, polanymi łuszczykiem ze skwarkami z podgardla. Ziemniaki – tylko Dropy lub Irga Pozdrawiam zk

    autor zbyszekusowski

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *