Krem z kalarepki

   Stwierdziłam, że tym razem wykorzystam sezon na kalarepkę w pełni. Póki świeża. Póki młoda. Póki smaczna. No i tania. A ponieważ wszyscy ją lubimy to miałam nadzieję, że cokolwiek z niej nie zrobię to smaczne pozostanie. Tak prawdę powiedziawszy to do końca tego nie wiem, bo nie wszystko co zaplanowałam zostało zrobione, jednak nie tracę nadziei, że kilka nowych stron na talerzu niedoceniane warzywko jeszcze pokaże. W końcu jeszcze chwilkę będzie ona dostępna w takiej smacznej postaci, więc dlaczego tego nie wykorzystać? Skupić się na czymś innym niż tylko chrupaniem świeżyzny. Pewnie najzdrowszym, ale ileż można?
    Dzisiaj chciałam polecić smaczną zupę krem. Prostota wykonania tym razem zaowocuje czymś wyjątkowo eleganckim. A żeby dodać nieco smaczku, proponuję – jak już będziemy wybierać kalarepki – zdecydować się na takie, które mają kilka świeżych młodych listeczków. Zjadliwych i niezwykle dekoracyjnych. Warto ozdobić takim listeczkiem zielonym rozlaną na talerze zupę. Lub do bulionówek. Lub zwykłych miseczek. W zależności od nastroju, przyjmowanych gości, czy też okoliczności w jakich chcemy się zupą delektować.
   Nie będę się rozpisywała na temat uwag, bowiem żadnych specjalnie skomplikowanych czynności nie ma. Jedyne co, to gdyby nam się zupa dłużej nieco gotowała, bo na przykład przywarliśmy do telefonu zapominając o bożym świecie… zawsze możemy dolać więcej bulionu lub po prostu gorącej wody i pogotować 2-3 minuty. Bo zupa zgęstnieje w tym czasie okrutnie. Nawet, gdyby to była tylko chwila. Zwłaszcza, gdy nam się tak wydaje. Mówię to tylko pro forma. Jedno doświadczenie wystarczyło, aby wiedzieć, że z kremami pod tym względem nie ma luzu, ale wszystko prosto da się naprawić. O ile oczywiście nie lubimy zbyt gęstych zup.
No przecież nie lubimy.

 

krem kalarepkowy (13).JPG

 

Krem z kalarepki

 2-3 kalarepki,
 7,5 dag masła,
    4 łyżki mąki,
300 ml mleka,
700 ml bulionu drobiowego.
    4 plasterki boczku,
       sól.

Dodatkowo:
        szczypta startej gałki muszkatołowej,
     1 łyżeczka startej skórki z cytryny,
   50 ml kremówki.

   Rozgrzać masło w garnku i dodać mąkę. Smażyć mieszając 3 minuty na małym ogniu. Mąka nie powinna się zrumienić. Wlać – cały czas mieszając trzepaczką – zimne mleko i bulion drobiowy. Dobrze wymieszać aby nie było grudek i zagotować.
   Obrać kalarepki, zetrzeć na grubej tarce i dodać do przygotowanego beszamelu. Przykryć i gotować ok. 15 minut, aż kalarepa zmięknie. Ostrożnie zmiksować ręcznym blenderem, lub przelać do miski stojącego.

 

krem kalarepkowy (2).JPG

   W czasie gotowania się zupy rozgrzać patelnię z grubym dnem. Wrzucić plasterki (polecam przekroić na pół – łatwiej się nimi operuje) boczku i usmażyć z obu stron na rumiano. Boczek powinien stać się chrupiący. Przełożyć na ręcznik papierowy i osączyć. W tym czasie powinien na tyle przestygnąć, aby dał się połamać na kawałki. Odłożyć.
   Gotową zupę doprawić gałką muszkatołową, solą, skórką cytrynową i wymieszać ze śmietaną. Gotować jeszcze 2 minuty i rozlać na talerze. Na wierzchu ułożyć kawałki podsmażonego boczku i ozdobić młodym listkiem kalarepki. Umytym oczywiście. Z braku listka można zastąpić go listeczkiem natki pietruszki lub małą gałązeczką koperku.

 

krem kalarepkowy (20).JPG

Ewa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *