Rösti z surowych ziemniaków

To rösti będzie właśnie z surowych ziemniaków, chociaż bardziej popularne na całym świecie jest z gotowanych. A danie ma swoje korzenie w kraju równie ziemniaczanym jak i Polska – w Szwajcarii. Z tą może różnicą, że tam gatunków ziemniaka jest krocie, i każdy w kuchni ma swoje miejsce. U nas co prawda też, tylko niestety kupując kupujemy najczęściej kota w worku – nie wiedząc czy mamy do czynienia z gatunkiem sałatkowym, mączystym, czy też nadającym się do zapiekania. Rösti to placki ziemniaczane, ale raczej z tych większych, co wcale nie znaczy, że malutkich nie można zrobić… Najbardziej znane jest chyba Rösti po berneński – z boczkiem, ale aby przejść do wariantów, może warto spróbować pysznej bazy, czyli zwykłych startych ziemniaków.
Nie ukrywam,  że mam doskonałą patelnię do tego, aby te placki smażyć. Z nieprzywierającą ceramiczną powłoką. Sprawdza się genialnie, a w dodatku ma pkrywkę, która jest równie istotna jak sama patelnia. Pomoże nam w dwóch rzeczach – odpowiednim usmażeniu placka i delikatnym przewróceniu go na drugą stronę bez szkody i dla kuchni (ściany, podłoga, kuchenka…) i naszych nerwów. Nie popisuję się z przewracaniem naleśników czy też właśnie placków, bo szybciej idzie mi takie przewrócenie łopatką, lub w przypadku większych i skłonnych do rozsypki dań – za pomocą pokrywki.
Rösti podałam pewnie znów nietypowo, ale ze zrobionym według naszych preferencji gotowym sosem Blue Dragon „Spicy Sechuan Tomato” – który stanowi znakomitą bazę do wielu naszych ulubionych dań. Tutaj jest z kurczakiem, jednak naprawdę rewelacyjnie smakuje wieprzowina. Dodaję dużo warzyw, trochę różnych dodatków… i  z jednego opakowania mam sporą ilość pysznego sosu. Doprawiam mocno, chociaż przecież nie jest to konieczne. A kto powiedział, że taki sos ma być li tylko do dań chińskich? Z plackami ziemniaczanymi w wersji szwajcarskiej smakuje rewelacyjnie.
Jest niestety jeden minus… Placki smaży się partiami, więc trochę przyjdzie nam czekać, aż zjemy to co podajemy. Choć skręca nas niemiłosiernie, to nawet uszczknąć się nie da, bo naruszy się konstrukcję. Przyznaję, że nie wiem jak będą smakowały wsadzone (te usmażone wcześniej) do piekarnika aby trzymać je w cieple, boję się, że stracą na swojej i tak delikatnej chrupkości i tego nie robię. Jest nas trójka, więc ostatni placek (zawsze robię porcję czteroplackową) jest dla panów do podziału, a ja mam to szczęście, że załapuję się jako trzecia ;). Tego nie umiem wyprostować…

 

 

Rösti z surowych ziemniaków

4 placki

1 kg ziemniaków,
1 płaska łyżeczka soli,
4 łyżki oleju,
olej do smażenia.

Do tego dania konieczna jest dobra patelnia z nieprzywierającym dnem o średnicy 20 cm z pokrywką.
Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na grubej tarce przekładając do miski. Dodać sól i olej i dokładnie wymieszać. Wyrównać powierzchnię i podzielić łyżką na cztery części – niespecjalnie muszą być idealnie równe, ale ułatwi nam to podział w miarę sprawiedliwy.

 

 

Rozgrzać trochę – 2 łyżki mniej więcej – oleju na patelni na średnim ogniu. Wyłożyć 1/4 ziemniaków i dokładnie rozprowadzić na całej powierzchni spodu, dociskając delikatnie zewnętrzną stroną łyżki.

Zmniejszyć ogień, przykryć i smażyć ok. 4-5 minut. W tym czasie ziemniaki powinny się zrumienić.

 

 

Zsunąć placek na wewnętrzną stronę pokrywki, po czym wrzucić na patelnię stroną nieupieczoną. Podlać łyżką oleju i smażyć znów pod przykryciem kolejne 4-5 minut (w gruncie rzeczy dochodzę do wniosku, że zależy to od gatunku ziemniaka). Zdjąć pokrywkę i chwilkę dosmażyć z obu stron, aby nadać plackowi delikatnej chrupkości. Wyłożyć na talerz i podawać. Można z różnymi sosami (niekoniecznie z mięsem), gulaszami (pycha), solo z surówkami…
Powtórzyć cały proces smażenia z resztą ziemniaków jeszcze trzykrotnie. I podawać od razu – gorące i pachnące.

Ewa

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *