Włoska cukinia duszona

Włoska cukinia duszona

23 stycznia 2017 o 19:24

   No tak… muszę teraz wytłumaczyć, że nie chodzi mi o cukinię zrobioną po włosku, ale o gatunek dziwacznego warzywa tak zwącego się. Włoska cukinia i już. Chwilkę temu po raz kolejny dostałam kilka sztuk takiej, plus kilka normalnych, o których więcej w tej chwili wspominać nie będę. Pozostanę przy tych intrygujących, długich i poskręcanych cukiniach. Jedne w kolorze przyjemnej zieleni, drugie bladym pomarańczem okryte (taka jest na zdjęciu). Różnica jednak pomiędzy nimi nie tylko w kolorze. Zielona zdecydowanie delikatniejsza, o żółtawym na przekór miąższu, bardziej mi smakuje. Mam wrażenie, że jest bardziej soczysta. To „bardziej” wcale nie znaczy, że pomarańczowa jest niesmaczna. Zawsze mam problem, gdy wśród dwóch fajnych rzeczy mam wybrać tę bardziej(fajniejszą znaczy) – zdecydowałam się tym razem faworyzować zieloną. Pomarańczowa z kolei miąższ ma zdecydowanie… pomarańczowy, a swoją strukturą przypomina bardziej dynię niźli cukinię. To samo danie zrobione z każdej z nich zapewni nam w związku z tym nieco odmienne i kolory, i smaki, choć w tych ostatnich różnica jest subtelna.
   Cukinie te jedynie w zgrubieniu mają pestki. I znów zaskoczeniem będzie, że przypominają one bardzie pestki dyniowe. No ale trzymam się nazwy takiej, jakiej używa naprawdę wysokiej rangi specjalista, dzięki któremu miałam okazję skosztować kilka fantastycznych „dziwadeł” warzywnych, wyhodowanych w jego własnym ogródku. Oczywiście przez niego samego. Wdzięczna niezmiernie dziękuję za kolejny wysyp cukinii – a było to końcem lata. Teraz dopiero mam czas, aby podzielić sie przepisem. Na szczęście taka cukinia dosyć długo wytrzyma, pod warunkiem, że nie nadgryziemy jej kawałka. Jak już się za nią weźmiemy, to w ciągu kilku dni skończyć musimy. Można ją zetrzeć lub pokroić i dodać do zup lub sosów. Do dań typu stir-fry – świetnie się sprawdza, zwłaszcza pokrojona w paseczki. Można pokrojoną lub startą zamrozić, i mieć pod ręką do zup, sosów, czy dań typu stir-fry ;). Z czego korzystam. I koniecznie trzeba zrobić duszoną. Taką podaję do mięs. Ta uwieczniona na zdjęciach zrobiona jest z zielonej. Nie mam zdjęcia samej cukinii, bo nim wpadłam na pomysł przybliżenia jej Wam, to już jej nie było. Poszła na pierwszy ogień. Może uda mi się następnym razem to nadrobić.
   Danie jest oczywiście szalenie proste i szybkie. Niewielka ilość składników, tworzących pyszne danie. W zasadzie mogłabym powiedzieć, że to takie coś z niczego, pod warunkiem, że ma się Zbyszka wśród dobrych znajomych. Który w rzeczy samej zaopatrzy nas w odpowiedni rodzaj cukinii…

 

Włoska cukinia duszona

50 dag włoskiej cukinii,
  1 łyżka oliwy chili (lub zwykłej),
  1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
    sól, pieprz.

   Cukinię umyć, obrać i pokroić w kostkę o boku około 1,5 cm. W rondlu rozgrzać oliwę, wrzucić cukinię i mieszając smażyć na średnim ogniu przez 2-3 minuty. Jeśli nie mamy oliwy chili, to używając zwykłej, można dodać w momencie smażenia szczyptę płatków chili. Jej wielkość zależy tylko od nas samych.
   Wlać do rondla 50 ml wody, przykryć, zmniejszyć ogień do minimum. Dusić 10 minut. Odkryć i poczekać, aż resztki płynu całkowicie odparują, a cukinia zmięknie. Doprawić solą i pieprzem do smaku, po czym wymieszać z posiekaną natką pietruszki. Świetnie smakuje jako dodatek do mięs.

 

Cukinia w całej swej okazałości

Ewa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *