Konfitura truskawkowa z imbirem – reaktywacja

Nie da się ukryć, że robię ją od lat. Robię według przepisu Fred, choć po tylu latach coś niecoś pozmieniałam. Nie tyle w składnikach czy ich proporcji, ile w sposobie robienia. Można się dogrzebać tego przepisu na mojej starej stronie – w tym miejscu. Już na wstępie deczko zmieniony, teraz przeszedł kolejną metamorfozę. Dokładnie trzecią. Smakuje mi ona na tyle, że o ile tylko mam piękne truskawki… to biorę się za ich przetwarzanie. Ale po kolei…
Oczywiście patrząc na zdjęcie autorki, to konfitura wydała mi się wtedy tak gładka, że wprost nudna. Postanowiłam część owoców pozostawić w kawałkach – i robię to nadal. Za drugim razem dokończenie konfitur pozostawiłam na drugi dzień – nauczona… bo tak w ogóle konfitury smażyłam zawsze 3 dni. Z ciekawości to zrobiłam, ale prawda jest taka, że większe kawałki jak pozostaną w przygotowanym słodkim roztworze to mają więcej czasu aby nasiąknąć nim i zrobić się szkliste. Przy tej opcji też pozostałam. No a teraz ta ostatnia…
W konfiturze jest imbir. Nie ma go specjalnie wiele, ale wystarczająco, aby nadać odpowiedniej delikatnej ostrości. Mnie ten smak bardzo odpowiada, ale do tej pory kroiłam go w grubsze plastry, które niestety smaczne nie były (oczywiście, że próbowałam),poza… i tu żałuję, że nie wpadłam na to wcześniej! Poza cieniutkimi i małymi skrawkami, które wrzucałam bo stanowiły w końcu całość. Te większe przy nakładaniu konfitur wywalałam, te malutkie zostawiałam i z wielką przyjemnością były zjadane. Więc dlaczego nie pozwolić sobie na całkowite zużycie imbiru w ten sposób? Tak… to prawda – trochę więcej pracy przy tym, ale niespecjalnie dużo. Natomiast całość uważam, że zyskała. Tak szczerze, to konfitura wygląda zupełnie inaczej niż w pierwowzorze, i jestem pewna, że inaczej też smakuje. Polecam zrobić. Doskonale nadaje się do posmarowania świeżego chrupiącego pieczywa jak i do serów pleśniowych. Mogą być zapieczone, choć nie muszą. I sama pozwalam sobie na śniadaniowy plaster białego pysznego sera z odrobiną tejże konfitury – bo słodkie śniadania bywają u mnie bardzo rzadko. Jednak się zdarzają…

Jeszcze jedna fajna sprawa. Wczoraj dostałam prześliczny słoiczek ze stronki Friends of Glass. Odpowiedziałam kilka dni temu na fajne pytanie dotyczące pszczół i Einsteina – i choć to nie był żaden konkurs, to właśnie cieszę się drobiazgiem. Jednak warto czytać ciekawostki, by potem móc coś zgarnąć ;). A ponieważ nie mam możliwości zapakowania do słoika świeżo zebranego miodu, to wsadziłam porcję gorącej konfitury. Będzie otwarta dla Przyjaciół Konfitur w Szkle.

 

konfitura truskawkowa z imbirem (19).JPG

Konfitura truskawkowa z imbirem

1 kg truskawek,
4 dag świeżego imbiru,
80 dag cukru.

 

konfitura truskawkowa z imbirem (3).JPG

 

Umyć truskawki, osączyć dokładnie odstawiając na jakiś czas i usunąć szypułki. Pokroić na kawałki – mniejsze na ćwiartki, większe na nieco więcej części, ale tam mniej więcej na równo – po czym wrzucić do dużej szklanej miski. Obrać imbir, pokroić w cienkie plasterki i dodać do owoców. Całość zasypać cukrem, delikatnie wymieszać tak, aby nie rozgnieść za bardzo owoców i przykryć folią spożywczą. Odstawić na noc do lodówki
W tym czasie zdążą puścić bardzo dużo soku. Łyżką cedzakową wyjąć truskawki, a z nich imbir. Owoce przełożyć do miski, imbir pokroić na desce w cienkie paseczki. Sok przelać do rondla z grubym dnem, dodać resztki nierozpuszczonego cukru i imbir, zagotować na średnim ogniu i gotować kilka minut – mniej więcej 3-5.
Odłożyć około 1 szklankę ładniejszych owoców. Resztę przełożyć do rozdrabniacza i zmiksować tak, aby pozostały większe kawałki. Kiedyś robiłam to ręcznym blenderem. Zdjąć z grubsza powstałą w rondlu pianę, dodać zmiksowane truskawki, wymieszać i w momencie gdy całość mocno wrze, zmniejszyć ogień do małego. Gotować 10 minut, systematycznie zbierając tworzącą się pianę.

 

konfitura truskawkowa z imbirem (12).JPG

 

Po tym czasie wrzucić odłożone owoce, znów doprowadzić do wrzenia. Gotować na małym ogniu 5 minut. Wyłączyć ogień i odstawić do dnia następnego.
Nazajutrz zobaczyć w jakim stanie jest konfitura – powinna być gęsta. Imbir ma bardzo dużo pektyn. Całość ponownie delikatnie zagotować – na niedużym ogniu. Gdy zacznie wrzeć gotować 5 minut. To powinno wystarczyć. Gdyby się okazało, że jednak na drugi dzień całość jeszcze jest lejąca, można gotować i przez 10 minut.

 

konfitura truskawkowa z imbirem (14).JPG

 

Gorącą konfiturę przełożyć do wysterylizowanych słoiczków – tu muszę podziękować Habibi, która poleciła mi swoistego rodzaju lejek do wąskich słoików, zrobiony przez samą się. Siebie znaczy. Odciąć kawałek pustej butelki plastikowej po na przykład mineralnej. Jeśli butelka będzie większa – większa będzie i średnica „misy” lejka. Ja miałam w tym momencie jedynie małą, ale i tak spisała się świetnie. Obeszło się bez paćkania szyjek słoików. Inna sprawa jeśli słoik ma szeroki wlot – obejdzie się bez lejka. Słoiki natychmiast zakręcić i odstawić w spokoju, aż się zassą Co gwarantuję, że usłyszymy…

 

konfitura truskawkowa z imbirem.JPG

Friends of Glass – ogromnie cieszy 🙂

Ewa

 

  • dodano: 19 czerwca 2015 15:48

    Osobiście bardzo polecam. Imbir nadaje fajnego smaku. A ja się śmieję, bo na drugi dzień syn jadąc na jakieś grupowe spotkanie poprosił mnie o: – gofry – bułeczki śniadaniowe – słoik konfitury. Jak wrócił to powiedział, że wszystkim bardzo smakowały gofry i te bułeczki. A na pytanie o konfiturę… wyszedł bez słowa. Po chwili wrócił z pustym, choć wciąż brudnym słoiczkiem i ze śmiechem – poszła jako pierwsza. Kto spróbował temu ciężko było wyrwać. Yyy… chyba ze słoika było jedzone… Cieszy podwójnie, bo do tej pory Młody nie jadł tej konfitury – bo z imbirem (który tylko w mięsach lubił). Kolejny przełom 🙂

    autor Ewa

  • dodano: 18 czerwca 2015 20:37

    Podoba mi się pomysł z imbirem, takiej jeszcze nie robiłam 🙂

    autor Gin

    blog: razadobrze.blogspot.com

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *