Czereśnie w Syropie Własnym (WW, BG)

Czereśnie w Syropie Własnym (WW, BG)

22 czerwca 2011 o 13:14

 

   Dzisiaj postanowiłam dodać zupełnie nową kategorię: diety. Nie mam na myśli żadnych odchudzających diet, ale naprawdę bardzo poważne podejście do tematu dla osób mających problemy zdrowotne. WW – każda słodka istota będzie wiedziała o co chodzi. Tak określa się Wymienniki Węglowodanowe, które niestety trzeba umieć przeliczać. Często robię coś specjalnie lekkiego i naprawdę wielce smacznego – biorąc pod uwagę nietolerancję pewnych osób na jakiś składnik. Niestety z przykrością stwierdzam, że nie jestem w stanie przeliczyć innych ważnych rzeczy, czyli ile białka, ile tłuszczu, i przede wszystkim ile kalorii dana potrawa zawiera. Tak dobra nie jestem… Dlatego więc operować będę tymi danymi jedynie w momencie korzystania z innych źródeł. Ilość wymienników też czasami będzie w przybliżeniu, bowiem każdy dodatek większej ilości owoców, mąki, ziemniaków, i tego typu rzeczy od razu zwiększa dane. Będę opierała się jednak na tym, że każdy diabetyk wie ile może pochłonąć swoich WW na jedno posiedzenie.

   Z dietą BG (być może inny jest skrót diety bezglutenowej, więc proszę o jakikolwiek znak, to zamienię na prawidłowy) będzie trochę gorzej. Moją podporą będzie kuzynka Ewka i do niej uderzać będę z pytaniami. Ale jednak tutaj zdecydowanie wiem, że będę bazowała na przepisach z obcojęzycznych stron. A wszystko to dla małej „iskierki” jaką jest Juleczka. Mam nadzieję, że skorzysta na tym wiele osób.

   Dzisiaj fantastyczne Czereśnie w Syropie Własnym, które mogą stanowić swoistego rodzaju sos. Fantastyczny w swojej prostocie i w swoim smaku. Ilości wychodzą niewielkie, ale też trzeba wziąć pod uwagę fakt, że bez żadnych środków konserwujących – nie ma w nim ani grama cukru – trzeba będzie szybko go zużyć. Ów sos zrobiłam w zeszłym tygodniu i do przedwczoraj leżał sobie spokojnie w lodówce, gdy nagle wpada syn ze słoikiem w ręku i… „czy mogę ten dżem?”, po czym nastąpiło takie charakterystyczne „klik”. Moje wrzaśnięcie – nie – nic nie dało, bo już było za późno. Tydzień wytrzyma w lodówce w szczelnym zamknięciu (gorący sos spowoduje, że słoik sam się zassie bez pasteryzowania) – to na bank. Trzeci dzień po otwarciu nic się nie dzieje, ale dzisiaj zostanie zużyty do końca. A nadaje się do różnych deserów, lodów, ryżów na słodko, grysików jak ktoś lubi, lub też… do białego mięsa lub zapiekanego camemberta. To piszę deczko na wyrost, ale dziś właśnie serek będzie podany z tą marną resztką. Nie sądzę jednak, aby coś się tu pogryzło… Przepis znalazłam na stronce 750g.com, a konkretnie tutaj. Gwarantuję, że smakował będzie każdemu.

 

 

Czereśnie w Syropie Własnym

50 dag dojrzałych czereśni,
250 ml wody.

 

   Czereśnie umyć, wydrylować i włożyć do rondla z grubszym dnem. Zalać wodą i na średnim ogniu doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia około 20-25 minut, aż na dnie pozostaną same owoce i pyszny gęsty syrop. Przełożyć do wyparzonego słoiczka i zakręcić.
Po wystudzeniu przechowywać w lodówce. Podawać do deserów lub białego mięsa.

 

Ewa

 

  • dodano: 09 lipca 2011 21:25

    Sama byłam fantastycznie zaskoczona smakiem powstałego sosu. Szkoda tylko, że twarożku mi zabrakło – takiego właśnie. Camemberta niestety nie udało mi się zrobić, bowiem nie wzięłam pod uwagę naszego syna… ale niech mu na zdrowie wyjdzie czysta słodycz owoców. Ser smaczny i bez tego :). Dzisiaj będąc na zakupach niestety nigdzie już czereśni nie widziałam. Boję się, że przyjdzie mi czekać do przyszłego roku…

    autor Ewa

  • dodano: 06 lipca 2011 19:48

    W piątek jemy postne dania. Zwykle ryby, nieskomplikowane w wykonaniu, aczkolwiek skomplikowanych – zwłaszcza garmażerki – potraw trochę sie ZNA !!! I jest zupa albo jakiś dobry deser. Deserów znam kilka i na okrągło wołany jestem do tablicy z nimi. Do znudzenia. Aleć, w ten piątek kupiłem na ryneczku kilogram pięknych czereśni. Wracając do domu zastanawiałem się, co z tego zrobić ? Niestety, pod ręką pamiętałem tylko kompot, który zreszta uwielbiam. Iskrzyło mi w pamięci zdjęcie z konfiturą – pamietałem, że czereśniową. Poświęciłem chwilkę na odszukanie – nowa strona, grafika nowa, acha… przecież to Ewka. Nie czytałem wcześniej sposobu wykonania, więc kiedy się okazało że to takie nieskomplikowane, a najważniejsze – szybkie w technologii, narobiłem z kilograma czereśni. No, nie było tego wiele, aleć w poniedziałek pojechałem na inny rynek i tam, 5 kilo pięknych, ciemnych czereśni kupiwszy, pobawiłem się w tę konfiturkę. Oczywiście, piątek okazał się dniem sukcesu deserowego, no i teraz na okrąglo z 5-7 kolejnych piatków bedzie to samo. Ale dzięki tej konfiturce mam znakomite śniadanie do pracy mojej Ulce. Dobry, maślany twarożek własnewj roboty wymieszany z konfiturą. Rewelacja !!! pozdrawiam

    autor zbyszekusowski

  • 5
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *