Pieczone ziemniaki z krewetkami w panierce

Historia z życia wzięta…
– Młody, dzisiaj na obiad będą krewetki i muszę rozmrozić. Będziesz jadł?
– Krewetki? – mina mówiąca jak bardzo obrzydliwe być musi to danie.
– Tak, krewetki. Kiedyś wspomniałeś, że chętnie byś spróbował. Więc pytam. Wolę rozmrozić odpowiednią ilość.
– No tak, ale chyba mi przeszło. Nie. Nie będę jadł.
– Zostają ci więc same ziemniaki. Będą za to pieczone.
– Okej.

Moje dziecko w większości przypadków mówi okej. Zgadza się w sprawach takich jak „co dziś na obiad” bez wahania, choć czasami wpada na genialne pomysły, abym zrobiła coś, na co ma ochotę. Niezmiennie jest to pizza, lasagne… albo ostatnio cebulaki. Fakt, te ostatnie przeszły lekką metamorfozę też na jego życzenie. Szkoda jednak, że tylko w tych sprawach.
Tak więc na obiad krewetki. Pomyślałam, że tuzin na osobę będzie w sam raz i sięgnęłam do zamrażarki. Zatęskniłam przez chwilę za świeżymi, no ale skoro nie mam na nie szans, to będę się bawić mrożonkami. 12. 24. Okej. I jeszcze garść – na wszelki wypadek. Żeby nie zabrakło. W końcu lubimy.

Młody wyszedł do pracy, a ja wpadłam z zadumę. Z czym podać? Zrobiłam z marchewką. Dodatek jednak może być według własnych preferencji. Kolorystycznie marchew mi się zgrała, ale może właśnie przez jednolitość barwną na talerzu powinnam coś innego? Ważne jest, że smakowo było fajnie. Tak więc przyszedł czas obiadu i marsz do kuchni. To moje trzecie krewetki samodzielnie robione. Jedzone wiele razy, ale to nie to samo… Czy plan się powiedzie? W końcu łatwo je zepsuć. Podobno.
Zrobiłam. Ziemniaki się upiekły. Krewetki zaczynam dopiero smażyć. Nie lubię tego pierwszego razu – to tak szczerze – ze względu na robienie przy okazji zdjęć. Dłużej schodzi, więc trzeba uważać, aby coś się nie spaliło. A krewetki delikatniuśkie… Smażę więc, odkładam gotowe do żaroodpornej miseczki, i… do wyłączonego piekarnika. Niech nie stygną. I nagle wpada Młody.
– Co tak pięknie pachnie? – uwaga! Z naciskiem na pięknie.
– Ziemniaki.
– Nie. Coś smażysz? – luknięcie do kuchni – aaa… krewetki. Ładnie pachną. I nie wyglądają jak krewetki.
– Heh… przecież wyglądają jak krewetki. Jak krewetki w panierce.
Trzeba znać nasz sposób słownej przepychanki, ale naprawdę nie będącej złośliwościami, tylko zabawą. Dyskusja jak powinna wyglądać krewetka i jak się do tego ma ta w panierce… Wyciągam kolejną porcję – ręcznik papierowy zanim wylądują wśród gotowych. I nagle:
– Co zrobiłeś?
– Zjadłem… Niezłe.
Dobrze, że dokładam często jeszcze trochę. W razie, gdyby… Najczęściej jest to w razie gdyby Połówka był bardzo, ale to bardzo głodny. I kilka razy dlatego – w zupełnej niewiedzy – że Młodemu coś się nagle odwidziało.

Kilka słów na temat. Krewetkom należy usunąć ogonki. I sprawdzam dokładnie każdą sztukę, czy aby nie ma żadnej niepożądanej części w formie ciemniejszej smużki. Usunąć. Takie umyć i osuszyć. Ziemniaki będą pieczone w łupinkach, dlatego warto poświęcić jakiś czas na wybranie w miarę równych o pięknej, nieuszkodzonej skórce. Kto do tej pory nie jadł ziemniaków ze skórką – ma okazję. Zrobiłam dla nas dwojga (mimo wszystko nie liczę Młodego) 2 porcje krewetek, więc połowę z podanej ilości i całą porcję ziemniaków. Tych może być oczywiście do woli – ile zmieści się na blasze. Pasują do wielu dań… i same stanowią naprawdę niezłe.
Marchewką podzielę się innym razem… :).

 

Przepis bierze udział w konkursie „Wykwintny jak… ziemniak” na stronce Kulinarny Blog Roku.

 

17.10.2012:

   W związku ze swoistym atakiem na przepis… polecam Krewetki w panierce . Ze swej strony pragnę zapewnić, że nie korzystałam z żadnego z tych przepisów. Myślę, że pomysł – tak absurdalny w swej formie i treści dla wielu, dla wielu jest zwykłym daniem. Co widać na obrazkach. Dla zawiedzionych, zaskoczonych moim amatorstwem czy też po prostu miewających niekontrolowane odruchy polecam zwiedzić kilka stronek i koniecznie skomentować. Dziękuję za cenne uwagi i życzę miłego opisywania rzeczy – według Waszego gustu – pod każdym przepisem. To francuskie stronki, ale pewnie anglojęzycznych też brakowało nie będzie.

 

 

Pieczone Ziemniaki z Krewetkami w Panierce

Ziemniaki:
1 kg ziemniaków mniej więcej jednakowych, o ładnej skórce,
oliwa,
zimne masło czosnkowe Lurpak,
sól, sól morska, pieprz.

Krewetki:
48 krewetek rozmrożonych,
2 czubate łyżki mąki,
1 jajko (lub 2 jeśli są małe),
1 szkl. bułki tartej (około),
sól,
olej do smażenia.

 

 

Nagrzać piekarnik do 220°C. Ziemniaki dokładnie wyszorować, przekroić wzdłuż na pół, a następnie każdą połówkę na 3-4 kliny – w zależności od grubości ziemniaka. Wrzucić do rondla, zalać wodą i lekko posolić. Przykryć, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień do minimum. Gotować 5 minut. W tym czasie blachę wyłożyć folią aluminiową i wylać na spód oliwę. Wsadzić do piekarnika, aby oliwa się mocno rozgrzała.
Ziemniaki odcedzić i postawić jeszcze na chwilkę na delikatnym ogniu, aby po prostu odparowały. Wyjąć blachę i wyłożyć na nią ziemniaki. Dobrze obtoczyć w oliwie, robiąc to bardzo ostrożnie, posypać odrobiną soli morskiej i pieprzem.

 

 

   Posypać cienkimi płatkami masła czosnkowego Lurpak i wsadzić do piekarnika. Piec 30-40 minut, przewracając od czasu do czasu. Powinny mieć ślicznie złoty kolor.

 

   Krewetki pozbawić ogonków i dokładnie oczyścić. Umyć i osuszyć na ręczniku papierowym. Na trzech osobnych  talerzach przygotować mąkę, leciuteńko ją soląc, jajko rozbełtane i bułkę tartą. Krewetki zanurzać po kolie w mące – strzepując jej nadmiar, jajku i bułce – również strzepując naddatek. Powinny być jednak dobrze obtoczone w każdym składniku. W rondlu lub w woku rozgrzać olej i smażyć na nim porcjami krewetki na złoty kolor. Wyjąć łyżką cedzakową i osączyć na ręczniku papierowym. Gotowe przełożyć do żaroodpornej miseczki i trzymać w cieple (wyłączony piekarnik z upieczonymi ziemniakami świetnie się nadaje. Usmażyć po prostu resztę…
Na talerze wyłożyć ziemniaki, krewetki, i… coś. Coś, na co ma się ochotę. U mnie marchewka w soku jabłkowym.

 

Ewa

 

  • dodano: 13 sierpnia 2013 0:25

    Moim zdaniem jeśli już muszą być krewetki w panierce to napewno powinny one być lepiej przyprawione. No i panierkę też możę warto wybrać ciekawszą od bułki tartej. Przepraszam za moje zdanie ale żal mi się zrobiło pysznych krewetek przemienionych w schaboszczaki. Podkreślam jeszcze raz, że jest to jedynie moja własna opinia o przepisie.

    autor hmmm

  • dodano: 21 stycznia 2013 10:22

    pięknie wyglądają 😉 muszę spróbować

    autor Martii755

  • dodano: 23 października 2012 2:34

    Śledzę z uwagą, drugi już blog autorstwa Ewy. Z zawodowego odruchu (jestem od 1984 roku mistrzem kucharskim, a od dwoch lat konsultantem gastronomicznym) poddaję podawane w tym blogu przepisy wnikliwej ocenie merytorycznej, wykonując (zwłaszcza z mięsem, ryba, owocami morza) własnoręcznie prezentowane potrawy. Z całą moja wiedzą i doświadczeniem mogę oceniać zarówno same przepisy jak i realizację. Jedna z najlepszych stron i blog – jeżeli nie najlepsze – Artkulinaria Renaty i Rafała Targoszów, dysponująca znacznie lepszymi środkami technicznymi niż blog Ewy, porównywany merytorycznie, niechcący stawia znak równości jakościowej tych publikacji.” Komentujący” przepis ” Pieczone ziemniaki z krewetkami w panierce”, o loginach: As, Rudy i Piotrula jawią sie ze swoim „poszczekiwaniem” jako płatne trolle wzorem z najgorszych forówi. Blogerka Ewa niepotrzebnie ( winę za to ponosi Jej bardzo wysoka kulturę osobista), w grzecznym i eleganckim stylu podejmuje mini polemikę. Pytam się…… z kim? Ci trzej „znawcy” podobni są do rzeszy „mistrzów” patelni zabierających się za kuchnie molekularną, nie mając pojęcia o ugotowaniu jajka na miękko. Zwykle chamstwo, niestety umie pisać ( z błędami) na kompie, ale z myśleniem, nie mówiąc o kulturze dyskusji – ma zasadnicze problemy. A odreagowanie własnych, nagromadzonych niepowodzeniami frustracji, najlepiej wylać z pomyjami. pozdrawiam

    autor zbyszekusowski

  • dodano: 17 października 2012 9:28

    Rudy… na szczęście nie stoję nad nikim i nie każę – masz to zrobić. Ja podaję różne zestawy do siebie nie pasujące na pierwszy rzut oka. Nie przepadam za cynamonem z jabłkami, ale uwielbiam go do mięs. Dla wielu osób zestaw nie do przełknięcia. Mnie to nie rusza… Zestaw mięsno-owocowy w jednym też bywa mocno krytykowany. Oczywiście przyjmuję Twoją – poza jedną rzeczą. Marchewka napisałam, że była robiona w soku jabłkowym. Posłucham teraz opinii na temat przesady połączenia soku jabłkowego z marchewką ze względu na tłuszcz? No i brak smaku ;P (czyżbyś jednak nie czytał do końca, czy może wyszło właśnie, że jesteś… niesprawiedliwy? 😉 ). I domyślam się, że większość Panów unika tłuszczu jak może. Super. Przez grzeczność nie zapytam jak bardzo lubicie bezsmakowe frytki czy sznycle po wiedeńsku…

    autor Ewa

  • dodano: 17 października 2012 8:28

    ziemniaki, marchewka i krewetki, wsyztsko nasiąknięte tłuszczem:((( nie wierzę, że mozna tam jakikolwiek smak znaleźć – krewetki, podobnie jak ryba, smażone w panierce samkują panierką. czytałem z ciekawości w jaki sposób połaczyłaś coś co połączyć się nie da – ziemniak, krewetka – i niestety zawiodłem się.

    autor rudy

  • dodano: 16 października 2012 23:20

    Moglbym jesc krewetki cale zycie codziennie na rozne spsoby. ogonie uwielbiam owoce morza jedna nie stac mnie na codzienne zakupy ich gdyz sa drogie w Polsce,:(

    autor Adam lat 26

  • dodano: 16 października 2012 20:54

    Zastanawiam się wciąż jak do lecso można wrzucić cukinię? Rozpaćka się i wyjątkowo psuje smak. Ale wolnoć Tomku… Natomiast nie ukrywam, że na tej samej zasadzie co rybę – choć ta w panierce u mnie bywa bardzo, bardzo rzadko. Powód? Jest tysiące lepszych przepisów na rybę niż ta w panierce. A taka dobra przecież. Delikatna, dietetyczna, zdrowa… Czyż nie? Dlaczego w panierce? Bo miałam właśnie taką ochotę. Jak smakuje? Wybornie. Komentarz Asa zostawię, choć jestem pewna, że tuzem wychowania nie jest. Nie komentuję flakowych rewelacji, bo ich nie lubię, ale mogę wpaść wszędzie i wciskać podobne. O kim źle to będzie świadczyć? O autorze, czy o mnie? Ohyda pisze się przez samo h. Jak widać i mistrzostwem intelektu też pochwalić się trudno. I pamiętaj – nie tykaj panierowanych krewetek na przyjęciach, bo trwały ślad po sobie pozostawisz… A gdyby Ci posmakowały… E nieee… Nie warto. Nie warto mojego czasu poświęcać. Dziękuję wszystkim, którym się podoba.

    autor Ewa

  • dodano: 16 października 2012 19:58

    to co robisz to ochyda , sorki lecz tego nie da sie jesc nawet wytrwali puszcza pawia

    autor as

  • dodano: 16 października 2012 17:49

    hmmm.//…….

    autor pika

    blog: http://naszedemoty.pl

  • dodano: 16 października 2012 17:47

    Witam, fajnie wyglądaja w panierce, ja robię je na mocno ostro z cytryną lub limonka i rozmarynem.

    autor maniasmakowania

    blog: http://maniasmakowania.pl

  • dodano: 16 października 2012 17:35

    Jadlam takie krewetki zapiekane w panierce, są pyszne, polecam.

    autor maga

  • dodano: 16 października 2012 17:19

    Bo zdrowy , silny, pracujący mężczyzna oczekuje sytego dobrego obiadu i na hasło krewetki, rucola, mięso pieczone a nie smażone krzywi nos i dlatego czasami dla odmiany zamiast smażonego kotleta można wspólnie zjeść smażone krewetki by przekonać go, że krewetki też są dobre 🙂 i małymi kroczkami przejść do zdrowej żywności

    autor IzA

  • dodano: 16 października 2012 15:45

    Jak można dietetyczne, zdrowe krewetki wrzucić w panierkę?

    autor Piotrula

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *