Grissini z suszonymi pomidorami lub cebulką zapiekaną

Grissini z suszonymi pomidorami lub cebulką zapiekaną

20 lutego 2016 o 16:50

   Takie lub takie, lub też w zasadzie takie i takie. Czyli z pomidorami i cebulką, bo łatwo jest zrobić dwa rodzaje za jednym zamachem, i zastanowić się… które lepsze. Oczywiście można zrobić całość jednokolorową i jednosmakową zwyczajnie podwajając dany składnik dodatku. Nic prostszego.

   Grissini dla nas jest świetną przegryzką i zajęciem dla rąk w trakcie ciekawych wydarzeń oglądanych w tv. Na przykład… Zamyka też skutecznie usta, gdy przyjdzie wysłuchać jakichś totalnych głupot – i nie ukrywam, że wczoraj mi ich zabrakło. Bo tematy gorące, choć większości znane. I tylko podejście do faktu zastanawiające. No ale… Trudno mieć pod ręką coś pysznego non stop. Świetnie sprawdzają się też na wszelkiego rodzaju wypadach za miasto czy gromadnych spotkaniach na łonie przyrody – choć nie da się ukryć, że te najświeższe są dla mnie zdecydowanie najlepsze. Tak jak z normalnym pieczywem. Jeszcze ciepłe są wręcz rozkoszne.

   Można by powiedzieć, że paluchy jak paluchy. Czytam i pod własnymi, że lepiej kupić gotowce niźli zrobić. Fakt – z pewnością szybciej się kupuje. Być może i w gruncie rzeczy taniej to wyjdzie… Ale czy rzeczywiście lepiej? Zdrowiej? Ładniej? W końcu po prostu pyszniej? Nie dla mnie. Trochę odbiegłam od tradycyjnej metody tworzenia, czyli formowania zgrabnych wałeczków na rzecz prostszej metody krojenia i rozciągania. Głównie z ciekawości. Najlepiej do tego celu nada się taki okrągły nóż do pizzy lub niekarbowane radełko, którym to osobiście się posługuję – z racji braku noża. Mam inny, którego nikomu nie oddam nie tylko dlatego, że dostałam. Ale nie o tym przecież dzisiaj. Jeśli komuś będą przeszkadzały nierówności paluchów, niekiedy ich kanciastość – zawsze może te wałeczki uformować. Może jednak warto pokazać już na pierwszy rzut oka, że to nasze rękodzieło nie takie straszne jak się wszystkim wydaje? A że każda sztuka inna? Oryginalna przecież.

   Jeszcze chciałam powiedzieć, że użyłam do tych serwatki. W gruncie rzeczy dlatego właśnie, że ją miałam, to powstało grissini. Jak się jej nie ma to użyjcie proszę po prostu wody. W takiej samej ilości. Serwatka co prawda zawsze ma więcej tłuszczu i te fantastyczne krupy resztek serowych, ale i bez nich ciasto wyjdzie wyborne. Ciasto robię w robocie wyrabiając je hakiem. Można oczywiście tradycyjnie wyrobić ręcznie. Dodatki też próbowałam w ten sposób wrobić, ale… o ile cebulka łatwo się procesowi temu poddała… o tyle pomidorom już się nie chciało. Przyznaję, że był to dla mnie wielki problem, bo skaleczyłam sobie mocno jeden (na szczęście tylko jeden) kciuk, więc początkowe próby zagniatania w robocie i tak skończyły się wybieraniem resztek pomidorów z michy i wgniataniem bardzo nieudolnym (bo bolesnym) ich do ciasta. Reszta poszła gładko… i bez bólu.

   Co do cebulki. Kiedyś ktoś mi polecił – że wyborna. No cóż… mam zupełnie inne zdanie na ten temat i w dodatku prawie całe jej opakowanie. Na szczęście już wiem, że świetnie nadaje się jako dodatek do wytrawnych ciast, czyli pieczywa. Czyli po problemie zwanym „po co ja to kupiłam” mam problem „na jak długo jeszcze wystarczy”. Życie bywa zaskakujące.

 

 

 

Grissini z suszonymi pomidorami lub cebulką zapiekaną

Ciasto:
1 opakowanie drożdży instant (2 łyżeczki),
50 ml ciepłej wody,
50 dag mąki tortowej T 450*,
1 płaska łyżeczka soli,
2 łyżki oliwy,
250 ml ciepłej serwatki lub wody.

Dodatkowo:
3 suszone pomidory w oleju,
2 łyżki cebulki zapiekanej,
1 łyżka oleju spod pomidorów,
tłuszcz do blachy.

 

   Drożdże rozpuścić w wodzie (gdy ktoś używać będzie tylko wody – w 50 ml) i odstawić na 5 minut. Powinny się spienić. Do miski robota przesiać mąkę, dodać sól i wymieszać. Wlać oliwę, serwatkę (lub wodę) i gotowy rozczyn. Wyrabiać ciasto na niskich obrotach przez 8 minut, po czym na wysokich przez 2 minuty. Ciasto powinno być miękkie, ale nie powinno się kleić. Gdyby było za twarde dodać odrobinę wody. Wyrabiając ręcznie należy zagniatać również prze 10 minut. Gotowe przykryć w misce folią spożywczą i odstawić na 20 minut.

   W tym czasie pomidory pokroić na paseczki, po czym w kostkę. Przełożyć do miseczki. Osobno wymieszać cebulę z olejem, którym zalane były pomidory. Dodatek ziół z owej zalewy będzie bardzo pożądany.

 

 

   Ciasto wyjąć i podzielić na 2 równe części. Do jednej dodać pomidory razem z olejem, który puściły – resztki oleju z miski po prostu zgarnąć kawałkiem ciasta – i zagnieść wrabiając całość. Rozwałkować na prostokąt grubości 1 cm i długości mniej więcej 15 cm. Szerokość nie ma znaczenia, byleby boki były w miarę równe. Ułożyć na natłuszczonej blasze. Do drugiej dodać cebulkę i powtórzyć operację. Można ułożyć je na jednej dużej blasze, choć piec przyjdzie i tak na dwóch. Ciasto przykryć czystą ściereczką i folią spożywczą i odstawić na 1,5-2 godziny (w zależności od pory roku lub po prostu temperatury otoczenia).

   Nagrzać piekarnik do 240°C. Natłuścić drugą blachę.
Każdy kawałek ciasta pokroić wzdłuż na 7-8 pasków. Każdy pasek złapać za końce i rozciągnąć na długość blachy i ułożyć na niej. Piec 8-10 minut w zależności od tego jak lubimy wypieczone.

Ewa

 

  • dodano: 11 maja 2016 14:40

    Trochę przypominają mi pierogi szwedzkie, przynajmniej kształtem :). Efekt końcowy prezentuje się znakomicie i pewnie podobnie jest z zapachem ;).

    autor Marysia

    blog: http://www.dobresoczewki.com

  • dodano: 23 marca 2016 23:07

    Przyznam, że nie słyszałam jeszcze o grissini, ale jako wielka fanka drożdżowych wypieków i suszonych pomidorów, będę musiała przetestować Twój przepis. Masz ciekawy sposób wyrabiania ciasta ;).

    autor Ewelina

    blog: http://szajnar.pl

  • dodano: 22 lutego 2016 16:49

    zdecydowanie domowe najsmaczniejsze! nigdy nie robiłam, ale Twoje rękodzieło miałam już okazję konsumować 🙂 może w końcu się przełamię i sama zrobię

    autor Anula

    blog: www.projektzycie.bloog.pl

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *