Bułeczki z oliwą i parmezanem

Od jakiegoś czasu chodziły za mną takie bułeczki. Zwykłe i proste, choć nie do końca… Dzisiaj miałam na tyle czasu i ochoty, że w końcu udało mi się zmobilizować i zrobić. Jednym z warunków bywa też końcówka pieczywa – chcąc coś upiec muszę tego pilnować, aby nie zostać z kupnym nieświeżym pieczywem, nadającym się co najwyżej na grzanki. Bo jak coś upiekę, to najpierw to znika. No i znów próba generalna nowego sprzętu.
Ciasta na bułki nie muszę wymyślać. Modyfikuję od dawna przepis na różnorakie bułeczki z makiem. Inaczej… tam zmodyfikowałam, ale one wpisane były wcześniej. Zależało mi wtedy na delikatności, więc dałam mleko. Tu zależało mi na zwyczajności, do której cała reszta będzie świetnie pasowała. Tak więc zamiast owego mleka dodałam serwatkę. Proszę się nie martwić jej brakiem – woda też jest świetna. A ponieważ zrobiłam ricottę, więc mam fantastyczny dodatek do ciasta chlebowego. Nie marnuję już nic cennego, choć nie zawsze tak było.
W zasadzie to głupia sprawa. Zrobiłam serek i owszem, pasuje do bułek, ale… trochę o nim zapomniałam. Tak naprawdę to zjedliśmy je w zasadzie same. Oliwa z dodatkami w zupełności wystarczy – pełnia smaku tak wyrazista, że nie ma się ochoty na nic. Jeszcze ciepłe. I bardzo pachnące. Serek był na próbę, gdy niewiele zostało. Odłamać kawałek bułeczki, posmarować grubo, i… wtranżolić z równie wielkim smakiem. Fakt – wyszedł mi wyjątkowo delikatny. Oliwy zabrakło mi na ostatnią bułeczkę – mogłam jednak smarować mniej obficie. Młody na początku zwabiony jedynie zapachem bułeczek widzi jak biorę się za wykańczanie. Zdziwiony stwierdził, że na próbę jedną zje. Ale żebym zostawiła kilka „pustych”, po czym druga… trzecia… Pytam więc – no i jak? Super. Chyba wszystko mówiące. No nic, została jedna czysta, której nikt póki co nie tyka… ;). I tak zniknie. Pewnie i jutra nie doczeka.

 

buly z parmezanem (16).JPG

Bułeczki z oliwą i parmezanem

16 sztuk
50 dag mąki,
2,5 dag drożdży,
300 ml serwatki lub wody,
1 łyżeczka soli.

Mieszanka oliwna:
3 łyżki drobno startego parmezanu,
1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki,
1 łyżeczka suszonego oregano,
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego,
4 łyżki oliwy.

 

buly z parmezanem (4).JPG

Serwatkę lub wodę podgrzać, po czym w 50 ml rozpuścić drożdże. Mikser uzbroić w hak do wyrabiania ciasta drożdżowego. Mąkę przesiać do miski robota, dodać sól, resztę serwatki lub wody i wymieszane drożdże. Przykryć i zagnieść ciasto. Delikatnie na małych obrotach przez chwilę, po czym na dużych. Wyrabiać, aż powstanie miękkie, jednolite i sprężyste ciasto. W razie potrzeby dodać 1-2 łyżki wody (co zrobić musiałam). Wyjąć miskę, przykryć folią spożywczą i odstawić na 40 minut.
W międzyczasie wymieszać parmezan, natkę, oregano, czosnek i oliwę. Ostawić.

 

buly z parmezanem (8).JPG

Wyrośnięte ciasto odgazować, delikatnie uformować wałek, po czym podzielić go na 16 części. Najłatwiej wałek na pół w poprzek, po czym każdą połówkę wzdłuż na pół i każdą ćwiartkę na 4 części. Lekko wilgotnymi dłońmi uformować z każdego kawałka wałeczek długości ok. 20 cm i zawiązać węzełek – łatwiej będzie gdy zawiąże się go nie na środku, ale bliżej któregoś z brzegów. Pod spodem węzełka zlepić końcówki ciasta. Układać na natłuszczonej blasze. Przykryć ściereczką i kawałkiem folii spożywczej. Odstawić na 40 minut do wyrośnięcia.
W czasie wyrastania bułeczek nagrzać piekarnik do 200°C. Piec wyrośnięte bułeczki przez ok. 20 minut. Wyjąć i jeszcze gorące posmarować przy pomocy pędzelka przygotowaną mieszanką oliwną.

 

buly z parmezanem (12).JPG

Ewa

 

  • dodano: 05 marca 2014 23:33

    Cudne bułeczki, uwielbiam domowe pieczywo!

    autor Łucja

    blog: http://fabrykakulinarnychinspiracji.blogspot.com/

  • dodano: 02 lutego 2014 10:39

    🙂 Moje rozleniwienie dotyczące jedynie wyrobu mechanicznego ciasta jest już dosyć długotrwałe. A powodem był niesamowity ból barku spowodowane jakimś przeoczonym przeze mnie zapaleniem, no i zarośnięciem jak się okazało całości. Rehabilitacja bardzo pomaga i już mam prawie w pełni sprawny bark, niemniej jednak ciasto wyrabiane maszynowo jest genialne, więc mi tak pozostanie. Co do czosnku… no nie, aż tak daleko moje lenistwo się nie posuwa. Nie chciałam dawać wyciśniętego czy posiekanego, aby nie był on motywem przewodnim. Co do czosnku granulowanego… Kiedyś sporo czasu poświęciłam na czytanie lektur na temat i to co mnie przekonało do liofilizacji (granulowania), to fakt że to metoda z zeszłego wieku stosowana w czasie II wojny, a produkty są w pełni naturalne, tylko w odpowiednich warunkach wysuszone (drożdże instant w ten sam sposób są potraktowane). Na opakowaniu mam: „Produkt może zawierać gorczycę, seler, mleko (łącznie z laktozą), jaja, soję i gluten, które używane są w zakładzie”). Nic sztucznego czyli chemicznego. Wiem, że nie każdy jest do tego przekonany, a i ja wolę świeży czosnek – tu jednak zdecydowałam się użyć tego w proszku ze względu na mniejszą moc smaku.

    autor Ewa

  • dodano: 02 lutego 2014 8:24

    Jestem za mechanizacją w kuchni, zwłaszcza za taką mieszarką. Kilka lat temu kupiłem takie urządzenie (na 10 litrów) na Allegro. Model znanej włoskiej firmy, w opisie nowy, cena średnio przyzwoita. Dostarczył kurier DHL-u. Nauczony wcześniejszym, smutnym doświadczeniem, przy kurierze postanowiłem sprawdzić com otrzymał. Po otwarciu opakowania stwierdziłem zle zabezpieczenie urządzenia, moglo sie przemieszczać w transporcie. Wyjmując, a właściwie wyciągając z kartona, niechcący zostawiłem na dnie kawałek podstawy mieszarki. Po włączeniu urządzenia do sieci elektrycznej okazało się, że… nie działa. Skontaktowalem sie ze sklepem, gdzi pan w sposób nie znoszący sprzeciwu oznajmił mi, że jak pakowal urządzenie było sprawne i całe. Po krotkiej rozmowie kierowcy DHL-u z ‚panem’ zapakowałem i odesłałem urządzenie włoskie znanej firmy. Na pieniądze czekałem trzy miesiące. Więc gratuluję Ci Ewo sprzętu, ale czy to oznacza, że Twoje ‚rozleniwienie’ technologiczne w kuchni każe korzystac z granulowanego czosnku?! Przeczytaj na opakowaniu skład tego czosnkowego wynalazku! Pozdrawiam

    autor zbyszekusowski

    blog: www.artsmak.blox.pl

  • dodano: 01 lutego 2014 11:59

    i teraz mam smaka na te bułeczki 🙂 tak smakowicie wygladają… wiec będę musiała zrobić, nie mam miksera do wyrabiania ciasta drożdżowego, więc posłużą mi moje własne rączki, może wyjdzie coś z tego 🙂

    autor Anula

    blog: projektzycie.bloog.pl

  • dodano: 31 stycznia 2014 21:54

    ślicznie uformowane i na pewno pyszne!;)

    autor jula

    blog: julalamieprzepisy.blogspot.com

  • dodano: 31 stycznia 2014 21:18

    Pyszne bułeczki… a co do marnowania, to chyba przychodzi z wiekiem, dawniej mniej mnie to ruszało, a teraz jestem wręcz chora na samą myśl, że coś mogłoby się zmarnować 🙂

    autor Galantyna.pl

    blog: http://galantyna.pl/

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *