Bułeczki z jajkiem i dymką

Bułeczki z jajkiem i dymką

15 stycznia 2018 o 19:32

   Od razu powiem, że w zasadzie chodzi mi o bułeczki nadziewane jajkiem i dymką. Dodam, że zrobione od podstaw i przez siebie upieczone. Stanowiące fantastyczną alternatywę dla jakiegokolwiek pieczywa. Ba! Jeśli chodzi o wzięcie ze sobą drugiego śniadania, to będzie to najlepszy układ – wystarczy tylko zapakować do papierowej torebki i już. Problemem może być tylko to, że tak mało ich na to drugie śniadanie zostało z dnia poprzedniego. No chyba, że zaczynamy zajęcia popołudniową lub wieczorną porą, to i ciepłe uda się wziąć.

   Żarty żartami, ale naprawdę są świetne. A z racji tej, że ciepłe są naj… to fakt, że bardzo łatwo je odgrzać w mikrofalówce jest wielkim plusem. Póki co to jedyna metoda podgrzewania, jaką przyszło mi stosować, a która wcale mnie nie cieszy, gdyż jakąś taką dziwną awersję mam do mikrofali. Ale skoro Młody całkowicie wyeksploatował toster z podgrzewaczem, mogę zjeść albo zimne – spokojnie… pyszne są i takie – albo poczekać minutkę i zjeść lepszą wersję. No a skoro lepsze jest wrogiem dobrego… To wszystko nim nowy toster pojawi się w kuchni, i wtedy zobaczymy jaka metoda wygra.

   Byłabym kłamczuchą, gdybym powiedziała, że te bułeczki są tylko moim wymysłem. I wcale się nie zastanawiam, co ma większe znaczenie – samo ciasto, czy tez nadzienie. Powiem tak… wpadła mi w ręce rosyjska broszura „Kolekcja Przepisów” („Коллекция рецептов”) ze zbiorem ulubionych dań z ZSRR. No masz… Ja wcale za tymi czasami nie tęsknię, ja tych czasów nie znosiłam. Dużo mogłabym na ten temat, ale to nie ta działka. I pewnie nawet bym nie otworzyła małego magazynu, gdyby nie te bułeczki na pierwszej stronie. W zasadzie co ma kuchnia do systemu? Takie buły… Czytam. Szlag jasny – niestety zaklęłam. Bo mi się żal zrobiło. W przepisie podano 60 dag ciasta drożdżowego. No przecież ciasto ciastu nie jest równe. I ile trzeba składników, aby go nie zabrakło, ani nie zostało nie wiadomo po co. Dwa dni trawienia, bicia się z myślami, walki wewnętrznej. Bo tu Sowiet Union i brak ciasta kontra fajne zdjęcie i ten niesamowicie wyglądający farsz. Dwa dni… bo robiąc zakupy trafiłam na świeżuteńką i piękną dymkę. I tego mi było trzeba, żeby przechylić szalę na opcję „robić”.

   Ciasto zrobiłam zapatrzona w przepis. Musi być miękkie, delikatne, bardziej jak słodkie bułeczki niźli chlebowe. Więc mleko a nie woda. Ilość mąki? Plus reszta składników? Lepiej żeby było więcej, niźli mniej. I tak właśnie jest. Ale spokojnie… nic z ciasta nie zostanie. Wszystko idealnie gra. Bułeczek jest dużo, bo same nie są duże.  W związku z tym, i że tak pachną, i że tak smakują… znikają. Od razu zaznaczam. Żeby nie było.

 

 

Bułeczki z Jajkiem i Dymką

Ciasto:
40 dag mąki tortowej
2,5 dag drożdży
100 ml mleka ciepłego
½ łyżeczki soli
5 dag stopionego masła
1 łyżka oleju do natłuszczenia miski
1 żółtko do smarowania
1 łyżeczka kwaśnej śmietany do smarowania

Nadzienie:
1 pęczek dymki
4 jajka ugotowane na twardo
5 dag masła (w oryginale 10 dag)
sól

   Mąkę przesiać do miski, zrobić dołek i wkruszyć drożdże. Wlać ciepłe mleko i wymieszać delikatnie widelcem tak, aby drożdże się rozpuściły, zgarniając przy okazji odrobinę mąki. Przykryć i odstawić na 10 minut. Dodać jajka i stopione, przestudzone do letniego masło i sól. Połączyć ciasto i zagniatać na blacie przez 8-10 minut. Powinno być miękkie i elastyczne. W razie potrzeby można dodać trochę więcej mleka (w razie użycia małych jajek). Uformować z ciasta kulę i wsadzić do wysmarowanej olejem miski, Przekręcić – aby ciasto pokryło się oleje, przykryć i odstawić na 60 minut do wyrośnięcia.

   W tym czasie oczyścić, umyć i osuszyć dymkę. Pokroić razem ze szczypiorem. Jajka obrać (najlepiej zrobić to, gdy są jeszcze ciepłe), przekroić wzdłuż na pół. Każdą połówkę wzdłuż na 3 części, po czym na grubsze kawałki. Na patelni powoli rozgrzać masło. Gdy się spieni, posolić. Wrzucić dymkę i smażyć na małym ogniu, mieszając przez 2 minuty. Dodać posiekane jajka, wymieszać i doprawić lekko solą i zdjąć z ognia. Wystudzić.

 

 

   Dużą blachę wyłożyć pergaminem lub natłuścić. Ciasto podzielić na 20 równych części (po około 35 g każda). Uformować kulki, ułożyć na gładkiej powierzchni, przykryć i odstawić na 15minut.  Każdy kawałek ciasta rozwałkować na placuszek, ułożyć farsz i podnieść dwa przeciwległe brzegi ciasta do góry.

 

 

   Skleić wzdłuż na środku, po czym podnieść dwa pozostałe brzegi i skleić. Uformować podłużne bułeczki, odwrócić zlepieniem do dołu i lekko spłaszczyć. Ułożyć na przygotowanej blasze i przykryć ściereczką. Powtórzyć z resztą ciasta i nadzienia.

   Taka metoda lepienia jest dla mnie najwygodniejsza, choć nie upieram się, że dla każdego będzie. Ciasto jest łatwe do obróbki, niemniej jednak spód należy dobrze skleić. Co do farszu – pęczki dymki bywają różnej wielkości, więc najłatwiej mi jest gotowy farsz podzielić na 4 części, i każdą z nich rozdzielić na 5 bułeczek. Oczywiście przy tym sposobie też się nie upieram.

 

 

 

   Gotowe bułeczki zostawić pod przykryciem na 30 minut. Polecam przykryć dodatkowo ściereczkę arkuszem folii spożywczej. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180°C. Tuż przed wsadzeniem do piekarnika wymieszać w miseczce żółtko ze śmietaną na jednolitą miksturę. Posmarować nią wierzch bułeczek i wsadzić do piekarnika. Piec 25-30 minut.

Ewa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *