Risotto z Wątróbką Drobiową, Pinią i Rodzynkami

Nieee… Wcale nam się nie znudziło. Bo za każdym razem inny ma smak. Tak więc wciąż w temacie risotto. Tym razem zupełnie zaskakująca wersja, ale niesamowicie pyszna. Przyznam szczerze, że to nie mój pomysł. Zaczerpnęłam mocną inspirację z książki „Kuchnia śródziemnomorska” z serii „Świeże i smaczne”. Autora konkretnego nie podam, bo to praca zbiorowa i nie wiem kto za tym stoi. Ale brawa mu się należą. Co prawda zmieniłam nieco co nieco – bo takie proporcje dla nas są słuszniejsze. Podaję też konkretniejszy czas, bo jest on bardzo istotny. W zasadzie istotny jedynie przy wątróbce…
Ona jako nadający daniu smak jest bardzo wymagającym składnikiem. A ja to danie robiłam już kilka razy. Jeśli lubicie wątróbkę, to powinniście być nim zachwyceni. Wracając do meritum – otóż za pierwszym razem smażąc ten delikatny produkt poczekałam aż lekko się zrumieni. I to był błąd!!! Pierwszy i ostatni raz, więc wszystkich uczulę – nie przesmażać. Nie rumienić. Będzie twarda!!! To nic, że lubimy rumianą. Chcemy osiągnąć idealny smak i rozpływającą się w ustach delikatną wątróbkę – potraktujmy ją ostrożnie. Odpłaci się wybitnie. W każdym razie następne razy były tylko czystą przyjemnością obfitującą w… cmokanie ;). Naprawdę.
Jeszcze jednak uwaga. Młody oczywiście zjada więcej niż jedną trzecią całości przeznaczonej dla czterech osób, pod warunkiem, że bez orzeszków i bez rodzynek. A one nie są bez znaczenia. Rodzynki dodają fantastycznej słodyczy, którą chce się co chwilę poczuć. Pinia – chrupkość równie delikatną jak sama wątróbka. Gorąco polecam jej dodatek. Pinia nie ma sobie równych w takich daniach. Na szczęście dodaje się je na samym końcu i Młody może być zadowolony. Zanim nie dorośnie. Całość jest niepowtarzalna. Pyszna. Wręcz fantastyczna.

 

risotto z watrobka (9).JPG

Risotto z Wątróbką Drobiową, Pinią i Rodzynkami

60 dag wątróbek drobiowych,
4 dag masła,
6 szalotek,
1 szkl. ryżu arborio,
2 szkl. bulionu drobiowego,
4 łyżki orzeszków piniowych,
4 łyżki rodzynek,
4 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz.

Wątróbki umyć, oczyścić dokładnie z błon i tłuszczu, po czym pokroić na mniejsze kawałki – najlepsze w granicach 2-2,5 cm. Szalotki obrać i drobno posiekać. Podgrzać bulion i trzymać pod przykryciem.
W dużym rondlu rozgrzać masło, wrzucić szalotki i smażyć ok. 5 minut mieszając, aż się zeszklą jedynie. Nie powinny się zrumienić. Dodać wątróbkę i smażyć na sporym ogniu przez 5 minut wciąż mieszając. Powinna zmienić kolor, ale się nie zrumienić. I powinna odparować.
Dodać ryż, wymieszać dokładnie i wlać gorący bulion. Zagotować, przykryć i zmniejszyć ogień do minimum. Gotować, aż bulion zostanie wchłonięty – przez 20-25 minut. Sprawdzić – jeśli ryż jest zbyt twardy, dolać odrobinę bulionu lub wody i gotować jeszcze kilka minut. Doprawić solą i pieprzem.
W międzyczasie delikatnie uprażyć orzeszki pinii na suchej patelni. Dodać do całości razem z rodzynkami i częścią natki pietruszki. Wymieszać i podawać posypane resztą natki.

 

risotto z watrobka (11).JPG

Ewa

 

 

  • dodano: 06 maja 2014 12:26

    🙂 zestawienie zaskakujące dla mnie, więc pewnie się skuszę na spróbowanie

    autor Anula

    blog: projektzycie.bloog.pl

  • dodano: 06 maja 2014 21:01

    Myśle, że doskonałość Twojego risotto uzyskałaś z połączenia ryży z rodzynkami, orzeszkami pini, szalotką i wchłoniętym w niej smakiem ze smażenia wątrobek! To musi być dobre! Generalnie… jadam jak pieski; wymieszane w misce żarcie analizują i jedzą w kolejności, pojedyncze smaki! Tym samym nie przepadam za wszelkimi miszkulancjami,zwłaszcza z ryżem. Owszem, dobry sypki ryż, obok np. wątróbki z cebulą i ostra w smaku jarzyna-surówka! Ryż „pokropiony’ tluszczem z cebulą od smażenia! Ale po prawdzie, chciał bym odnieść się do wątróbki. Smażę na maśle klarowanym, własnym smalcu, w ostateczności na Kujawskim. A lubię wątróbki (jadam cielęce, indycze lub kacze, daj Boże… gęsie!) z krwistą żyłką w środku, a brązową skorupką na wierzchu; smażąc stosuję maksymalnie dopuszczalną temperaturę, doprowadzam bardzo szybko do zamknięcia wątróbek z obu stron, solę, pieprzę, majerankuję i wrzucam na wierzch lekko zeszkloną wcześniej cebulę (czasami małe cząstki kwaśnego jabłka zeszklonego razem z cebulą). Nie przykrywając trzymam 5 minut na minimalnym ogniu. Wątróbki są brązowe, miękkie i mają śladowe ilości smaku surowej wątróbki! Jak zapewne pamiętasz z literatury podróżniczej, surowa, jeszcze ciepła wątyroba jest rarytasem w Afryce, u Eskimosów i nie tylko! W kontekście mojej technologii smażenia wątroby, zastanawiam się, co dzieje się z wątróbakami w Twoim risotto w momencie dodania płynu, czyli bulionu. Z mojego doświadczenia będą zjadliwie miękkie. ale nie soczyste, co jakby traci sens wątroby jako potrawy. Z mojej wiedzy historyczno-gastronomicznej, drzewiej nawet na bogatych stołach podawano wątróbki na specjalnych patelniach, gdzie goście dobierali to dobro sukcesywnie, jako że musi być ono ciągle bardzo ciepłe, oczywiście do jakiegoś momentu, potem stają się coraz twardsze! A mój ulubiony ryż, do mięs bezsosowych, to: jedna 100 g torebka ugotowanego ryżu, jedna duża cebula drobno pokrojona i przesmażona z dwoma posiekanymi ząbkami czosnku, pieprz mielony biały, wymieszane, na końcu skropione oryginalną Maggi! Proste bardzo a wszyscy się zażerają, prosząc o przepis. Nie podaję zwykle jednego składnika! Pozdrawiam!

    autor zbyszekusowski

    blog: www.artsmak.blox.pl

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *