Karkówka Gregora

Karkówka Gregora

19 kwietnia 2007 o 22:12

   Do tej pory nie mam pojęcia skąd taka nazwa, choć znając poczucie humoru Grzegorza mogę stwierdzić, że ot tak… dla hecy. Fajnie brzmi, kojarzy nam się jednoznacznie z autorem, i zawsze wywołuje uśmiech. I nie dlatego, żeby pokazać wszystkim, że i my poczucie humoru posiadamy, czy też by pokazać Grzegorzowi, że można pójść jeszcze dalej – ja robię to danie z szynki. Bo delikatniejsza i chudsza, a co za tym idzie ładniej wygląda w gotowym daniu. Każdy może wrócić do pierwowzoru i wziąć sobie dokładnie taką samą ilość karkówki, bo jeśli chodzi o obróbkę całości, to nic tutaj się nie zmieni.

   O daniu jeszcze chciałam nieco powiedzieć. Grzegorz należy do tego męskiego grona, które świetnie się w kuchni czują, a co za tym idzie – świetnie gotują. Wcale mnie więc nie zdziwiło, że został kiedyś zaproszony do lokalnej telewizji na krótka chwilę rozmówek w kuchni, przy garach. Program nazywał się Kulinarny Kącik Konesera (ogólnie funkcjonował jako KKK), a prowadził go znający się doskonale na kuchni nasz wspólny przyjaciel czyli Paweł. Program odbywał się cyklicznie, i raz na jakiś czas pojawiał się w nim jakiś Gość. Niestety, nie mieliśmy kablówki, więc znaliśmy tylko z opowieści. Zdarzyło się jednak raz, że Paweł przyniósł do nas jakąś starą kasetę VHS z nagraniem odcinka z Grzegorzem. Wrzuciliśmy na video… i obejrzeliśmy, jak to zrobić karkówkę à la biodrówka. No i tak mi to zostało. Od jednego wglądu. Paweł zapewnił nam miły wieczór, Grzegorz smaczne danie, a obaj Panowie mnóstwo zabawy. Dodam jeszcze, że niedługi czas po tym wspólnym nagraniu Chłopaki stworzyli audycję radiową „Melonik i Balonik”, którym to raczyliśmy się systematycznie, co tydzień. Z kuchnią co prawda niewiele miał wspólnego (poza kojarzącą się nazwą clou programu, czyli „Kompotu z wiszni”), ale dostarczał masę szczerego śmiechu.

    Clou tego mojego odcinka jest jednak szynka à la karkówka à la biodrówka. To proste danie z niewielu składników. Nawet dla bardzo początkujących będzie proste do wykonania. Mięso staram się marynować przez całą noc w lodówce, niemniej jednak kilka godzin absolutnie mu wystarczy. Ba! Może być i te 30 minut zaznaczone w przepisie, niemniej jednak im dłużej się marynuje, tym bardziej przechodzi ziołami. Tymiankiem znaczy. Osobiście bazylii nie dodaję dużo, bo za nią w postaci suszonej nie przepadam. Daję sporo tymianku. Każdy z nas ma swoje preferencje, więc skupiajmy się na własnej przyjemności. Gregor na wizji zaserwował ze świderkami, jednak nic się nie stanie, jeśli będą to piórka czy też rurki. Danie nic nie straci.

 

Karkówka Gregora…   (przepis Gregora)
           … czyli Karkówka à la Biodrówka.

60 dag szynki wieprzowej lub karkówki,
40 dag makaronu świderki,
500 ml śmietany,
2 cebule,
tymianek, bazylia,
czosnek granulowany*,
sól, grubo tłuczony pieprz, papryka,
olej, a jeszcze lepiej oliwa.

 

   Mięso opłukać, osuszyć i pokroić w dużą kostkę. Oprószyć czosnkiem, solą, tymiankiem i bazylią. Wymieszać, przykryć folią spożywczą i odstawić na minimum 30 minut. Można na całą noc.

   Cebule posiekać w grubą kostkę. W rondlu rozgrzać olej, podsmażyć mięso ze wszystkich stron na śliczny rumiany kolor, wrzucić cebulę, chwilkę podsmażyć, aby straciła surowość. Podlać odrobiną wody – mniej więcej 100 ml, przykryć i dusić około 10-15minut.
W tym czasie ugotować makaron al dente, w dużej ilości osolonej wody. Odcedzić, dodać do mięsa. Całość zalać śmietaną, solidnie doprawić przyprawami i dobrze podgrzać.

 

* Odkąd można kupić czosnek suszony, używam korzystając z młynka.


  • 5
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia


3 thoughts on “Karkówka Gregora”

  • Coś podobnego robiłem w okresie studiów, mając na wyposażeniu minimum sprzętu kuchennego i pojedynczy palnik gazowy. Receptura dokładnie taka sama, tylko że… śmietana była inna; rzeczywiście… było to doskonałe jedzonko… niestety dosyć kosztowne jak na studencka kieszeń, ale wszelkie spotkania towarzyskie z % musiały mieć za zakąskę główną toż danie i oczywiście z makaronem rurki, jako że był to w końcówce lat 60 jedyny „inny” makaron.

    • Zbyszku uwierz… za każdym razem jak robię, to stwierdzam, że to absolutnie studenckie danie. Szybkie, smaczne i treściwe. Rzeczywiście stanowiące solidny podkład w trakcie długich nasiadówek… nazwijmy to, że przy ciężkiej nauce. Przyznaję też, że sos czosnkowy Tomaszka następnym razem będzie robiony. Tak dawno tu nie zaglądałam, że nie pamiętałam wielu wpisanych komentarzy, będących fajną propozycją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *