Topinambur z patelni z czosnkiem

Topinambur z patelni z czosnkiem

Oto miałam okazję w końcu spróbować. Nie, że poszłam sobie do sklepu, poczułam ochotę, zapakowałam, zapłaciłam i zrobiłam. O nie… Wciąż nie widzę topinambura w sklepach w moim mieście. Być może na burku gdzieś się pojawia, ale kiedy to ja ostatnio tam byłam… W każdym razie topinambur przyszedł do mnie sam. W ilości zacnej i mam nadzieję, że nie zdąży się nam przejeść. Super ekologiczny – z pięknych miejsc Polski, czyli z okolic Jarosławia. Ponoć zbierany nocą przy świetle latarki, by rano móc wziąć i dostarczyć razem z pełną torbą takiegoż czosnku i cebuli. Bo był kiedyś obiecany. No po prostu fantazja. Zbyszku wielkie dzięki – dzisiaj z Młodym zjedliśmy na próbę. Była udana – jak nie wiem co!!!
Topinambur kiedyś u nas był bardzo znany. Na kilkadziesiąt lat zapomniany i przeżywa właśnie swój niesamowity comeback. Co oczywiście mnie bardzo cieszy, zwłaszcza od dnia dzisiejszego. W starych książkach kucharskich znajdziecie na niego wiele przepisów, pod warunkiem, że poszukacie ich pod hasłem „bulwy”. Topinambur jednak brzmi zdecydowanie egzotyczniej i znacznie bardziej mi się podoba taka nazwa. Najbardziej. Nie bardziej niż słonecznik, ale zdecydowanie bardziej niźli słonecznik bulwiasty. Cóż zrobić… No ale nie o nazwę przecież tutaj chodzi.
No to konkrety. Z racji tego, że to był ten pierwszy raz – jeszcze zagadkowy, jeszcze z pewnym wahaniem dotyczącym smaku, jeszcze z uśmiechem, że śmieszne bulwy obieram i sama nie wiem czy bardziej mi to imbir, czy też ziemniaki przypomina – postanowiłam sięgnąć do rzeczy wypróbowanej przez kogoś. Nie tam, że kogoś mało komuś znanego. Jak już walnąć, to z grubej rury. No to zajrzałam sobie do Jamiego Olivera. Też skłamałabym, że z przypadku się to stało. Nie. Ja po prostu trafiłam tam dawno temu i przepis był na wyciągnięcie ręki spisany na karteczce. No dobra… przesadziłam. Trochę czasu mi zabrało znalezienie receptury, ale jak się wie gdzie szukać, to jest znacznie prościej. No jest. No i zrobiłam. No i bardzo jestem zadowolona. Gotowe, pachnące i pyszne.
– Młody jesz ze mną topinambur? Bo taki dzisiaj obiad mamy – w domyśle oczywiście, że piątek, więc jarsko.
– A co to jest? Brzmi tak, że się muszę zastanowić – śmiejąc się, Młody jak zwykle musi coś takiego… Nie byłby sobą.
– Chcesz czy nie? Póki gorące.
Ruszył się z miejsca dodając – No muszę to zobaczyć.
– O!
I tak oto wiemy jak smakuje. Ten absolutnie przeszedł smakiem i aromatem dodatków, czyli czosnku i liści laurowych. Pachnie naprawdę super. Żałuję tylko, że nie mam już świeżego wawrzynu, bo byłoby jeszcze piękniej. Myśmy zjedli razem z sałatą, ale cytując Jamiego – wyborny to dodatek do mięs i ryb. Z pewnością. Ja gorąco polecam tę prostą niezmiernie, a pyszną rzecz. Polecam topinambur.
Przepis oryginalny znajdziecie tutaj.

 

 topinambur JO (5).JPG

Topinambur z patelni z czosnkiem

60 dag bulw topinamburu,
oliwa,
kilka liści laurowych (dałam 4),
2 ząbki czosnku,
1 chlust białego octu winnego,
sól, pieprz.

Topinambur umyć, obrać i pokroić na kawałki. Na dużej patelni rozgrzać nieco oliwy na średnim ogniu i wrzucić pokrojone bulwy. Zrumienić ze wszystkich stron.

 

topinambur JO (2).JPG

Obrać czosnek i drobno pokroić. Wrzucić liście laurowe na patelnię, posypać całość czosnkiem i polać octem winnym. Posolić i popieprzyć do smaku, poruszać patelnią aby całość się wymieszała, przykryć i dusić na minimalnym ogniu 20-25 minut.
Po tym czasie topinambur powinien zmięknąć. Odkryć, usunąć liście laurowe i pozostawić na ogniu jeszcze przez chwilę, aby całość nabrała chrupkości. Podawać…
A podawać można do mięs, ryb, do zup, ciepłych sałatek lub jako składnik przystawek – układając na talerzu.

 

topinambur JO (4).JPG

Ewa

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *