Kalafior z Patelni

Przypomniało mi się jak Iza się roześmiała kiedyś na temat „Patelni z kurczaka”. No bo w gruncie rzeczy sama nazwa jest śmieszna. Wszyscy wiemy, że chodzi o potrawę, ale biorąc rzecz dosłownie… Patelnia z kurczaka, czy kurczak z patelni brzmią dokładnie tak samo absurdalnie. Z kalafiorem pewnie nie będzie inaczej. Mimo wszystko gorąco polecam takiego kalafiora. Żelaza w nim stosunkowo niewiele, ale ma. I przede wszystkim trochę potrzebnego zwłaszcza mnie potasu. Dlatego nie unikam, choć wolę zdecydowanie bardziej brokuły.
Nie jest tak źle z kalafiorem. Ja nie przepadam za nim w postaci gotowanej z bułką tartą, do którego byłam przyzwyczajona w dzieciństwie. Reszta – także ta do odkrycia jeszcze – jest po prostu fajna. A kalafior z patelni daje ogromne możliwości. Przede wszystkim smakowe. Ten udał się wyjątkowo. Jędrny, więc chrupiący. Z chili, więc dający się odczuć. Z anchois… lub bez niego. No właśnie. Wiecie, że którymś tam razem zabrakło mi anchois? Zjedliśmy je właśnie z tym kalafiorem. Fakt… słoiczek był mocno nadgryziony – dlatego właśnie po nie sięgnęłam. I szybko się skończył. Wydawało mi się po prostu (byłam pewna), że w zakamarkach spiżarnianych jest jeszcze jeden. Eeee… No cóż. Nastał czas bez anchois. Swoją drogą do tej pory nie kupiłam – zapomniawszy.
Rzecz oczywiście w tym, że nie każdy anchois lubi. A ten kto nie lubi, niech po prostu nie dodaje. Kalafior i tak wyjdzie pyszny. I mniej rybką pachnący, a nawet wcale… Ale nie bójcie się, bo z nimi jest ekstra. Wcale się nie gryzą. Podawałam go różnie. Z yufką z nadzieniem serowym (na zdjęciu), z szaszłykami (zrobić w domu i wziąć na grilla – nie ma problemu, wystarczy odgrzać zawiniętego w folię ale na zimno też jest smaczny), z sałatą z jajkiem w koszulce. No i kromalem świeżego swojego chleba. Do czego go podamy zależeć będzie od nas samych.

 

kalafior z patelni (8).JPG

Kalafior z Patelni

1 duży kalafior,
3 łyżki oliwy,
2 czerwone papryczki chili,
2 ząbki czosnku,
3 fileciki anchois,
4 łyżki posiekanej natki pietruszki,
sok z cytryny,
sól, pieprz.

Kalafiora oczyścić i podzielić na małe różyczki. W dużym garnku zagotować lekko osoloną wodę. Do wrzącej dodać 1 łyżeczkę soku z cytryny i wrzucić kalafiora. Gotować 2-3 minuty. Powinien jedynie delikatnie zmięknąć, ale pozostać jędrny. Odcedzić. Można go obgotować znacznie wcześniej.

 

kalafior z patelni (4).JPG

Papryczki umyć i osuszyć. Usunąć pestki i drobno posiekać. Czosnek zgnieść, obrać i równie drobno posiekać. Anchois osączyć i pokroić na małe kawałeczki. Tuż przed podaniem rozgrzać na dużej patelni oliwę na średnim ogniu. Wrzucić chili, czosnek i anchois. Smażyć mieszając cały czas przez krótką chwilę, uważając aby nic – a zwłaszcza czosnek – się nie przyrumieniło. Wrzucić kalafiora i smażyć mieszając, aż po prostu stanie się gorący.
Dodać posiekaną natkę pietruszki, wymieszać i skropić sokiem z cytryny – 1 łyżka tegoż powinna wystarczyć. Doprawić ewentualnie solą (anchois są słone, więc warto spróbować) i koniecznie pieprzem. Wymieszać jeszcze raz, przełożyć na półmisek i podawać.

kalafior z patelni.JPG

Jako dodatek do yufki z nadzieniem serowym sprawdził się świetnie.

Ewa

 

 

  • dodano: 16 października 2013 8:47

    Przepis ciekawy,takiego jeszcze nie robiłem.Pozdrawiam Christoper

    autor Christopher

    blog: http://edicook.blogspot.com

  • dodano: 16 października 2013 12:05

    Jest naprawdę fajny. Pozdrawiam i ja serdecznie :).

    autor Ewa

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *