Banica z Serem

Choć mam problemy z umiejscowieniem dań z ciastem filo w roli głównej, to jednak to nie sprawia mi kłopotu. Byłam i jadłam, choć w nieco innej wersji – w formie malutkich kawałków ciasta. Jadłam na śniadanie zamiast naprawdę wstrętnego chleba. W Bułgarii. Zamiana dla mnie doskonała, bo z kolei jakość tego ciasta przewyższa całe bułgarskie pieczywo razem wzięte. W dodatku jeśli do wyboru ma się kilka rodzajów oliwek i masę arbuza. Co do banicy to wiem, że łatwiej  by mi było powiedzieć, że to typowe danie bałkańskie – nie ryzykując niczego. We wszystkich tych krajach ciasto to nadziewane jest podobnie, i tylko raz jest to banica, a innym razem borek (burek). Kształtem też mogą się różnić – można po prostu wyłożyć formę kilkoma warstwami ciasta i nadziać. Można i trochę bardziej skomplikowanie pobawić się w układanie. Tak czy siak danie godne polecenia.
Trochę zabawy przy tym będzie. Tu już nie powiem, że prosto i szybko. Efekt jednak może nas zaskoczyć – nie tylko ze względu na wygląd. Dodam, że danie na gorąco jest rewelacyjne, ale jedząc je na zimno siłą rzeczy powróciłam do Bułgarii… Pychota i już. I pomimo, iż używam zwykłego, aczkolwiek naprawdę pysznego miejscowego białego sera – zamiast bułgarskiego kaszkawału (to on zawsze jest w sałatce szopskiej). Będziecie mieć pyszny tłusty biały ser, będziecie mieć wszystko…
Jeszcze jedna uwaga, bardzo ważna – w przepisie piszę o pergaminie do wyłożenia spodu formy. Jak to w życiu bywa… skończył mi się (przez chlebuś) i zapomniałam kupić. Moim zapominalstwem nie będę Was zanudzać, ale chciałam powiedzieć, że użyłam folii aluminiowej. Może być, tylko jedno ale – ale łatwiej zdecydowanie będzie nam ściągnąć gotowy kawałek ciasta z pergaminu. Można wszak w ogóle nie używać niczego, jednak nie obejdzie się bez szkody dla spodu formy.

 

 

Banica z Serem

1 porcja ciasta filo,
tłuszcz do formy,
150 ml oleju do smarowania (około),
4 łyżki mleka,
2 dag masła,
duża szczypta soli.

Nadzienie:
35 dag dobrego, tłustego białego sera w kawałku,
100 ml kwaśnej śmietany,
2 jajka,
sól.

Przygotować tortownicę o średnicy 26 cm. Spód wyłożyć wyciętym krążkiem z pergaminu. Natłuścić i spód i brzegi.
Ser na nadzienie przełożyć do miski i rozdrobnić widelcem. W żadnym wypadku nie mielić i przede wszystkim nie używać mielonego. Dodać śmietanę, jajka i sól do smaku i dokładnie wymieszać. Odstawić.
Olej przelać do miseczki (nie trzeba wlewać całego, bo można uzupełniać w miarę potrzeb). Ciasto podzielić na 6-8 części. Polecam na 6, bo mniej będziemy mieć łączeń, ale jeśli wygodniej będzie nam użyć mniejszych kawałków ciasta to nie ma co się zastanawiać. Z ciasta uformować kule, posmarować olejem i odłożyć na oprószonej mąką tacy pod przykryciem. Na blacie rozłożyć dużą bawełnianą ściereczkę lub obrus, oprószyć mąką i ułożyć jedną kulkę ciasta. Posypać mąką (robić to systematycznie podczas wałkowania) i rozwałkować na kwadrat bądź prostokąt – jak najcieniej się da. Brzegi można wyrównać ręką, naciągając ciasto delikatnie. Posmarować całą powierzchnię olejem.

 

 

W dolnej części ciasta w odległości ok. 5 cm od brzegu łyżką nałożyć pasek nadzienia. Przykryć ciastem  od dołu, po czym łapiąc za ściereczkę z obu stron – unosząc ją delikatnie – zwinąć rulon. Wziąć bez stresu do ręki i wsadzić do formy zaczynając od zewnętrznego brzegu. Posmarować olejem i wziąć się za kolejną kulkę ciasta.

 

 

Operację powtarzać, aż ciasto się skończy, nie zapominając o każdorazowym natłuszczaniu ciasta. Wkładając kolejny rulonik naciągnąć fragment ciasta tak, aby zachodził na poprzedni. Ostatnie ruloniki wciskać delikatnie w środek, dociskając resztę do brzegów formy – są bardzo uległe, więc nie będzie żadnych niespodzianek. Całość jeszcze raz posmarować olejem i wsadzić do nagrzanego do 200°C piekarnika (włączyć, gdy połowa ciasta będzie w formie). Piec około 45 minut.
Pod koniec pieczenia zagotować w rondelku mleko z masłem i solą. Wysunąć ciasto po upieczeniu, zalać mieszanką i wsadzić jeszcze na 2-3 minuty do piekarnika.
Banica na gorąco jest zachwycająca. Na zimno jest tylko pyszna. Można podać z sałatą jaką się lubi, choć tak naprawdę znów niestety nie w sezonie jesteśmy – najlepsze są po prostu pomidory.

 

Ewa

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *