Wołowina z chili i bazylią

   I jak to w kuchni indyjskiej bywa… z wieloma innymi składnikami też. Właśnie sobie uprzytomniłam, że już sporo tych azjatyckich potraw u nas gości, a najwięcej właśnie z indyjskiej kuchni. Mam na kogo zrzucić winę – na Paulinę. Zaszczepiła we mnie bakcyla na amen, obdarowując mnie różnymi fantastycznymi składnikami. Pragnę jednak Was zapewnić, że tym razem wszystko można kupić w naszych sklepach. Żadnych „dziwności” (słowa Przyjaciół) typu suszone liście kozieradki, czarny kardamon, liście curry (te dostałam od Asi) czy kaszmirskie chili. Tu będzie zwyczajnie, ale jednak niezwyczajnie…
Otóż rzecz w szczególnym potraktowaniu bazylii. Kiedyś podobnie traktowałam szałwię, ale bazylię po raz pierwszy. Ekstra. Bez uwagi się jednak nie obejdzie. Użyłam bazylii z doniczki – a jakże… ale nie takiej dostępnej w marketach. Zielonej – to prawda. Jednak mocnej i wyrazistej w smaku i nie takiej delikatnej strukturowo, przeznaczonej do wkopania do ogródka. Nie mam go, więc tkwi w dużej donicy i czuje się świetnie – oby jak najdłużej. Bazylia swoją drogą też dostana – od Nikusi Bratówki, razem z pięknym krzaczastym mocno oregano. Nawet nie wie jak bardzo mi się przydała. Tu tej bazylii będzie potrzeba sporo w postaci dużych listków. Oberwałam te największe, co roślinie pewnie dobrze zrobi, dając upust nowym listkom, a kto wie… może i gałązkom.
Kuchnia indyjska więc. I pragnę zapewnić, że Hindusi wołowinę jadają, choć rzecz jasna nie wszyscy – nie bacząc na święte krowy, z którymi jakoś tak sporo ludzi ich postrzega. A mięso to jest po prostu wyborne. Po przepis sięgnęłam do książki „Kuchnia indyjska – najlepsze przepisy”. Autorkami są: Mridula Baljekar, Rafi Fernandez (w zeszłym roku niestety zmarła, pozostawiając po sobie wiele przepisów i cennych uwag na temat kuchni indyjskiej), Shehzad Husain i Manisha Kanani. Myślę, że warto skorzystać z tego tomiska, by poznać różne oblicza tej kuchni. Co niniejszym czynię gorąco zachęcając do tego dania.
Dodam jeszcze, że w książce przepis jest na 2 porcje. Ja zrobiłam 4 – podwajając poniekąd proporcje. Niemniej jednak szczerze powiedziawszy, to zjedliśmy tradycyjnie we trójkę. To był syty, ale niespecjalnie zapychający obiad. Jedno jest pewne – był wyborny. Lekko ostre danie, fantastycznie pachnące sprawiło, że padło pytanie z męskich ust:
– Ale zrobisz to jeszcze?
– Jasne, że zrobię. – Dla własnej też w końcu przyjemności.
– A kiedy?
No tak… i tu jest problem. Kiedy ja kupię odpowiednią wołowinę w postaci pięknego rumsztyku? Pewnie wtedy, gdy dostanę propozycję nie do odrzucenia. Bo gdy tylko mam taką możliwość, nie patrzę na nic, tylko… kupuję. Bo warto.

 

wolowina z chili (10).JPG

Wołowina z chili i bazylią

6 łyżek oleju roślinnego,
25 dużych liści bazylii,
55 dag rumsztyku wołowego,
4 łyżki sosu Worcestershire,
2 łyżeczki brązowego cukru,
3 czerwone chili,
6 ząbków czosnku,
2 łyżeczki posiekanego świeżego imbiru,
2 szalotki,
4 łyżki posiekanej świeżej bazylii,
sok z 1 cytryny,
sól, pieprz,
ryż basmati do podania.

W misce dokładnie wymieszać sos Wrcestershire z cukrem. Mięso pokroić na paseczki w poprzek włókien i wrzucić do marynaty. Dobrze wymieszać, przykryć i odłożyć na 30 minut. Chili pokroić w plasterki, usuwając przy okazji nasiona. Czosnek i szalotki obrać. Czosnek drobno posiekać, szalotki pokroić w cieniutkie plasterki.

 

wolowina z chili (6).JPG

W woku albo rondlu z grubym dnem rozgrzać olej. Wrzucić liście bazylii i smażyć je przez 1 minutę, aż lekko się zezłocą i staną się chrupiące. Wyjąć łyżką cedzakową i osączyć na ręczniku papierowym.

 

wolowina z chili (7).JPG

Odlać 2 łyżki oleju, po czym wrzucić do pozostałego i gorącego chili, czosnek, imbir i szalotkę. Smażyć około 1/2 minuty ciągle mieszając. Wrzucić mięso i mieszając smażyć około 10 minut. Musi się zrumienić. Doprawić obficie sokiem z cytryny, i solą i pieprzem do smaku. Zdjąć z ognia i wymieszać z posiekaną bazylią.
Podawać ozdobione smażoną bazylią (nie posypywać jak ja – odruchowo łapiąc nie za tę bazylię – w woku, bo efekt cały zniknie, tylko już na talerzach) razem z ugotowanym ryżem basmati.

wolowina z chili (14).JPG

Ewa

 

 

  • dodano: 02 lipca 2014 17:31

    Wyglada wspaniale… i zdrowo (wolowina jest o wiele zdrowsza niz np. wieprzowina).

    autor Karolina

    blog: http://www.ksiegiwieczyste.info.pl

  • dodano: 08 lipca 2014 8:41

    Zrobię, wiesz jak ja lubię Twoje przepisy, a że jest zamówienie na mięso i to w wersji pikantnej, to akurat 🙂

    autor Anula

    blog: projektzycie.bloog.pl

  • dodano: 19 sierpnia 2014 16:43

    liście bazylii bardzo mnie zainteresowały. musze wypróbować smażone, jestem ciekawa ich smaku

    autor justyna

    blog: http://mojemenu.blogspot.com/

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *