Naleśniki z Jabłkami

A nawet chyba bardziej jabłkowe naleśniki z jabłkami. Naleśnik jak to naleśnik… choć wyjątkowo muszę przyznać, że cieniasy są najlepsze. Tutaj nie będzie to możliwe ze względu na starte jabłka w cieście. I choćbyśmy nie wiem jak kręcili patelnią, to grubsza warstwa jabłek grubszą pozostanie. Jednak mogę zapewnić, że na plus im i nam to wyjdzie. Jednak bez kilku uwag technicznych się nie obejdzie.
Naleśniki są z mąki krupczatki. I z ciekawości, choć jednak krupczatka ma większe dla nich znaczenie. Na zasadzie – spróbuję, bo trzeba ją zużyć do końca (już mam nowy zapas nadszarpnięty nieco przez kolejne porcje). A jak nie wyjdzie… Ale dlaczego miało by nie wyjść? Przestałam zaprzątać sobie głowę. Ciasto na naleśniki zawsze odkładam na bok aby odpoczęło, się zagęściło i przegryzło. Nie bardzo co się ma przegryzać, ale dawno temu przeczytałam, że się tak powinno i kategorycznie stwierdzam, że się tak powinno. Po odstaniu dolewam odrobinę wody, aby je rozrzedzić nieco. Nie lubię grubych. Dodatek startych jabłek w odpoczynku w niczym nie przeszkadza. A jest co zrobić z niezbyt smacznymi jabłkami. Dostanymi. Najpierw dostałam jabłka, a potem przeprosiny od Mamy, że takie nijakie takie… Konsternacja, którą często mi Mama serwuje. Mamo Kochana… nawet nie wiesz ile radości nam sprawiłaś tymi jabłkami. Idealnie nadały się tutaj.
Naleśników wychodzi mi 6 dużych. Na patelni do naleśników. Na mniejszej zapewne wyjdzie 8, tylko pomiędzy nas troje łatwiej jest podzielić sześć niż osiem. To ma być deser nie danie główne, więc duża, która na klasyczne naleśniki idzie w odstawkę – tu jest idealna. Podaję je z jabłkami, ale dodatek bitej śmietany czy kulki lodów waniliowych sprawi, że z codziennego deser zrobi się świąteczny.

 

Naleśniki z Jabłkami

6-8 sztuk

Ciasto:
350 ml mleka,
150 ml przegotowanej zimnej wody,
2 jajka,
20 dag mąki krupczatki,
szczypta soli,
1 czubata łyżka cukru,
2 średnie jabłka,
olej do smażenia.

Dodatkowo:
2 jabłka (wielkość nie ma znaczenia),
masło do smażenia,
cukier puder do posypania.

Do stojącego blendera wlać mleko, 100 ml wody, dodać jajka, mąkę krupczatkę, sól i cukier. Całość zmiksować na gładkie ciasto. Można to zrobić tradycyjnym mikserem i gdyby powstały jakiekolwiek grudki, przecedzić ciasto przez sitko. Powinno być idealnie gładkie.
Jabłka umyć, obrać i zetrzeć na grubej tarce. Ogryzki wyrzucić. Starte dodać do ciasta, wymieszać łyżką i odstawić na 30 minut pod przykryciem. Po tym czasie wlać pozostałe 50 ml wody i wymieszać. Gdyby ciasto było nadal bardzo gęste, można dolać odrobinę wody. Jednak z umiarem.
Dużą patelnię na naleśniki średnicy 24 cm (wyjdzie 6 sztuk) lub dobrą 20 cm (wyjdzie 8 sztuk) podgrzać na średnim ogniu. Wlać odrobinę oleju i rozprowadzić na całej powierzchni – na przykład drewnianą szpatułką. Podgrzać. Gdy całość będzie gorąca zdjąć z ognia, wlewać porcjami ciasto i rozprowadzić je cienką warstwą na dnie całej patelni. Postawić na ogniu i smażyć, aż spód się zrumieni. Przewrócić szpatułką zdecydowanym ruchem na drugą stronę i dosmażyć. Zdjąć i złożyć w chusteczkę tak, aby ładniejsza (pierwsza) strona była z wierzchu. Odłożyć na talerz, nie przejmując się, że wystygną. Usmażyć kolejne. Patelnię pozostawić do odsmażenia naleśników.
Umyć jabłka, przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne i obrać. Każdą połówkę pokroić na 6 cząstek. Na innej patelni lub w rondelku rozgrzać delikatnie ok. 2 łyżki masła. Wrzucić cząstki jabłek i poddusić delikatnie mieszając. Powinny zmięknąć odrobinę, ale pozostać w całości. Można oprószyć delikatnie w trakcie smażenia cukrem pudrem, ale polecam to jedynie w przypadku mało słodkich jabłek.

 

W międzyczasie na patelni z naleśników stopić łyżeczkę (około) masła. Wsadzić 4 naleśniki i podgrzać rumieniąc. Odwrócić, dodać odrobinę masła i smażyć z drugiej strony. Wyłożyć na talerzyki, oprószyć cukrem pudrem i rozłożyć podduszone jabłka. Podawać natychmiast – póki gorące.
Gałka lodów waniliowych lekko się roztapiających pod wpływem ciepła lub bita śmietana mile widziane.

 

Ewa

 

 

  • dodano: 18 kwietnia 2013 0:19

    Tak już mam, że nie umiem gotować w ilościach małych. Tzn. umiem ale nie lubię! Moje naleśniki, od wielu, wielu lat to : 1 litr mleka tłustego, 3 jaja całe, 3 żółtka, łyżka roztopionego masła i 0,6 kg maki tortowej Gracja 450, sól, dwie łyżeczki cukru. Odstawiam na godzinę, rozrzedzam do właściwej leistości. Wychodzi mi 27 naleśników na naleśnikarce fi 28 cm. Pod koniec smażenia zostaje mi 20 sztuk. Do naleśników z farszem wytrawnym nie dodaję cukru. Natomiast farsz jabłkowy, w tym roku mam wyjątkowy. Jabłek w tym roku miałem zatrzęsienie. Smażyłem w moim czarodziejskim, 11 litrowym garnku o 1,5 centymetrowym dnie. Po tygodniu zbierania, kąpania, obierania i smażenia wyszlo mi 60 i kilka sloików 0,9 l. Zamykałem na gorąco. Wszystkie załapały, jako że wieczka miałem fabrycznie nowe. Do wysmażenia nie użyłem grama cukru, natomiast do każdego garnka dodawałem 5-6 gwoździków i kawałek kory cynamonowej, ktore potem wyjmołem. Jabłka były: Szara Reneta, Złota Reneta, Antonówka i Cytrynówka. Nie rozkleiło się to idealnie, 30 procent to pięknie zeszklone cząstki. Kiedy już zrobiłem te marmelade, zacząłem się zastanawiac, po cholerę tyle tego. Jestem raczej mięsożerny, naleśniki robię sporadycznie a i z farszami mięsnymi czy kapuściano-grzybowymi. Po miesiącu, z konieczności otworzyłem ( w nocy) słoik i…..zjadłem łyżką połowę zawartości. Po drodze rozdałem kilka słoików. Z reszty zostało 5 sztuk. Jeżeli potwierdzi się reguła z cykliczności obrodzenia jabłek, to w tym roku nie bedę miał czego przerabiać.

    autor zbyszekusowski

  • dodano: 18 kwietnia 2013 9:42

    Wydawało mi się – tak na oko – że moja „naleśnikarka” ma właśnie fi 28. Jakież moje zdumienie, gdy linijka w ręce pokazała jedynie 24. Jeśli mam taką możliwość, to nauczyłam się sprawdzać. Kiedyś wydawało mi się, że naleśnik to prosta sprawa. W końcu Mama robi pyszne, brat robi pyszne – przy okazji trenując ekwilibrystykę patelnianą. Zapytałam kiedyś „no ale Krzysztof – po co?”. Okazało się, że po to, by lepiej smakowały. Bo sama świadomość łapania ich w locie ma znaczenie. Mnie szybciej wychodzą przewracane szpatułką. I wydawało mi się kiedyś… że każdy tak ma. Otóż dochodzę do wniosku, że dobry naleśnik to nie jest prosta sprawa, ale wart sporo. A jak się ma w zanadrzu jeszcze takie jabłka!!! Uwielbiamy z Młodym gorący ryż na mleku z takimi. Nie z takimi, bo z taką mieszanką nie miałam do czynienia. Ale z podobnymi. Byle nie wszystkie były musem – gatunek jaki dostanę. Więc bywa i szara, i złota, i coś jeszcze. Nie wiem… choć wystarczyłoby zadzwonić do Cioci Krysi :). Następnym razem tradycyjne zrobię według Twoich wskazówek. Też do podziału zakładam mniejsze ilości, bo Młody jak odkurzacz…

    autor Ewahttp://swiat-od-kuchni.pl

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *