Naleśniki kokosowe z sosem malinowym

Pozwolę sobie na chwilę powrócić do studiowanego przeze mnie ostatnio magazynu kulinarnego czyli Good Food. Zainteresował mnie w nim przepis na naleśniki kokosowe. Zapewniam, że wyborne. Tak jakby z sosem malinowym… tylko, że nastąpiło lekkie przekłamanie. Zastanawiam się co się stało. Fakt, że banki zdjęć oferują śliczne fotki, które zawsze możemy sobie kupić, a potem dostosować do nich jakieś swoje przepisy, albo na odwrót – szukać zdjęć już konkretnych, które do złudzenia będą przypominały to czym chcemy się pochwalić. Ale ktoś na wstępie (który rzecz jasna przeczytałam) mnie zapewniał, że wszystkie przepisy tam umieszczone są trzykrotnie sprawdzane. No jak? Rzeczywiście przepis dotyczy naleśników z sosem malinowym, ale… na zdjęciu jak byk truskawki. I sos też nie jest w kolorze malinowym. Zgłupiałam. Może mnie się coś na oczy rzuciło? Gazeta do ręki i podstawka pod nos mojemu R. z łagodnym pytaniem na ustach, na które jednak bezzwłocznie oczekuję odpowiedzi – jakie to owoce widzi na fotce? No nie może być inaczej – truskawki. Weryfikując zdjęcie z opisem metoda produkcji sosu by się zgadzała, tylko owoce nie. O co więc chodzi?
Wolę maliny niż truskawki. Bo kolor mają intensywniejszy. I zapach piękniejszy. I smak zdecydowanie głębszy. I poza tymi wszystkimi rzeczami wystarczy sięgnąć do zamrażalnika. Ostatni pojemniczek własnoręcznie wykonanego sosu z malin. Świeżych zmiksowanych po prostu z cukrem i przetartych przez sitko. No więc wyjęłam ten sos, rozmroziłam, i już bez żadnej innej obróbki polałam naleśniki. Mmm… Fantazja. Do oryginalnego przepisu odsyłam do magazynu. Będziecie mieli okazję sami zweryfikować zdjęcie z przepisem, chociaż tak naprawdę myślę, że z każdym sosem owocowym będą pyszne.
Te naleśniki będą świetnym deserem dla każdego. Lekkie i delikatne. Co prawda po pierwszej sztuce musiałam dodać do ciasta łyżkę oleju, ale dlatego… że ten pierwszy bardzo wysechł podczas smażenia i łamał się podczas składania. Reszta była doskonała. Miało ich wyjść 12, i tyle wyszło. Olej potrzebny będzie też do smażenia, ale tylko kilka kropli na raz, i to co drugi naleśnik… Oczywiście zależne to będzie od rodzaju patelni, na której smażone będą. Ja wzięłam do tego celu ciężką, o grubym dnie i średnicy nieco mniejszej niż patelnia naleśnikowa. Zależało mi na tych 12 sztukach.
Wracając jeszcze do sosu… nie umiem powiedzieć z ilu malin była ta ilość. Wybaczcie, że podam tak „na czuja”, ale robiąc w za dużej ilości ze świeżych malin można resztki sosu zapakować do pojemniczka i zamrozić na kiedyś tam. O ile cokolwiek nam zostanie. Gorzej, gdy zabraknie ;). A jak zrobię kiedyś sos truskawkowy – według podanej receptury (malinowej) i wyjdzie pyszny, to uzupełnię wpis. Bo mam ochotę sprawdzić.

Źródło: Good Food styczeń 2016

 

nalesniki kokosowe (2).JPG

Naleśniki kokosowe z sosem malinowym

Sos:
25 dag malin,
3 łyżki cukru.

Naleśniki:
14 dag mąki tortowej,
szczypta soli,
2 duże jajka,
300 ml mleka kokosowego,
200 ml wody,
2 łyżki wiórków kokosowych,
olej słonecznikowy.

Maliny razem z cukrem zmiksować ręcznym blenderem, po czym przetrzeć przez sitko aby usunąć pestki. Przelać sosjerki i odłożyć.
W misce – ja to robię w stojącym blenderze, po czym gotowe ciasto przelewam do miski – wymieszać przesianą mąkę ze szczyptą soli. Dodać jajka, mleko kokosowe, 1,5 łyżki wiórków kokosowych i 1 łyżkę oleju. Całość dobrze rozetrzeć, aby nie było grudek mąki. Ciasto powinno mieć gęstość śmietany, więc gdyby było za gęste – dodać odrobinę wody. Odstawić pod przykryciem na 15-20 minut.
Rozgrzać patelnię i wlać kilka kropli oleju. Można rozprowadzić go silikonowym pędzelkiem na dnie, i wystarczy to robić po usmażeniu dwóch naleśników. Wymieszać ciasto (robić to za każdym razem przed nabraniem, aby kokos nie opadł na dno), wlać porcję na rozgrzaną patelnię i obracając nią rozprowadzić je na całej powierzchni. Smażyć 1 minutę, po czym ostrożnie przewrócić go za pomocą szpatułki na drugą stronę. Dosmażyć i przełożyć na talerz. Usmażone naleśniki układać jeden na drugim.
Gotowe naleśniki złożyć w chusteczkę, ułożyć, na talerzykach, polać sosem malinowym i posypać resztą wiórków kokosowych.

 

nalesniki kokosowe (1).JPG

Ewa

 

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *