Z makaronem…

   Z makaronem można cuda zdziałać. Nadaje się przecież do wszystkiego. Dobry jest na zimno w postaci sałatek… i na gorąco jako danie główne. Dobry jest na wytrawnie… i na słodko przecież. Do dziś pamiętam przygotowywane przez Mamę świderki z jabłkami i masłem – zapiekane w piekarniku. Z odrobiną cynamonu… I pewnie dlatego do dziś, jeśli tylko przyjdzie mi zrobić makaron na słodko – robię wyłącznie świderki. A tak w ogóle, to makarony po prostu uwielbiam. I znowu palma pierwszeństwa pod tym względem przypada Włochom – pomimo, że makaron wynaleźli podobno Chińczycy.
   Tak a propos Włochów… Podają oni zawsze makarony w głębokich talerzach. Tu powtórzę informację od pani Ani – od wielu lat mieszkającej w Mediolanie. Otóż… głęboki talerz dlatego, że Włosi traktują makaron jako zupę. Znaczy zamiast niej. Głęboki też dlatego, żeby nam się sos nie rozbryzgiwał na wszystkie strony. Podawajmy więc wszelkiego rodzaju spaghetti, lasagne, tagliatelle, fusilli… itd. itp. – w głębokich talerzach.
   Od długiego czasu staram się robić makarony sama. To proste rzeczy są… A przecież tak cieszą… Można dodać do ciasta różne rzeczy – dzisiaj proponuję szpinak. Źle się większości kojarzy, ale ja traumy nie mam, bo w dzieciństwie nikt mnie nim nie faszerował. Teraz za to sama używam go z prawdziwą przyjemnością. Makaron jest naprawdę bardzo smaczny. Ze zrobionego własnoręcznie nie zrobimy świderków, kolanek czy uszek. Ale… wszelkiego rodzaju wstążki są w naszym zasięgu. Poza tym nada się do robienia lasagne czy cannelloni.
I rosół z takim domowym makaronem… Mmmm…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *