Sponsorem dziesiejszego odcinka…

   … jest Matylda!!!

   A właśnie tak. Miewa czasami cudowne dla nas pomysły, które całe szczęście – uskutecznia. Wpada więc raz z kalmarami, raz z maszynką do makaronu (yes… yes… yes…) inną razą z kawałkiem sarny. Czy może być lepiej? Rzadko jadamy takie rzeczy – poza makaronem – więc przed przygotowaniem następuje cała celebra. No bo jak zrobić, aby nie zepsuć? Dlatego też z sarny powstał pasztet – za radą ofiarodawcy. Łatwy, w miarę szybki (nie licząc czasu gotowania), a i narobić się nie trzeba. Przy okazji smakuje wszystkim. A naprawdę bajecznie smakuje z żurawiną. Gdybyście mieli kiedykolwiek do czynienia z sarnią nogą, i nie wiedzielibyście co z tym zrobić – polecam gorąco.
   Kalmary to zupełnie inna historia. Najpierw delikatna histeria… Nigy nie robiłam. Za bardzo akurat za nimi nie przepadam, bo zawsze jakies gumiaste takie podawano… Zjadliwe, ale nie rzucające na kolana. Mąż jest z kolei wielkim fanem, więc szybki przegląd książek i netu. I bądź tu mądry – jedni tak, inni zupełnie inaczej… Wybrałam to, co najbardziej lubię wybierając z kilku przepisów – raz kozie śmierć! I słowo daję – zmieniłam zdanie. Kalmary wcale nie były gumowe. Farsz jest ekstra. Ocet do sosu będący własnym pomysłem z racji braku wina, wypitego niestety przedwcześnie… okazał się fantastycznym zaostrzaczem sosu. Danie wygląda super. I na koniec usłyszałam od Połówki, że to najlepsze kalmary jakie w życiu jadł. Na gorąco zapisałam, bo mi przykazano – żeby nie zapomnieć.

Mat… stokrotne dzięki!!!

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


1 thought on “Sponsorem dziesiejszego odcinka…”

  • och, miło mi…:))dawno nie zaglądałam do kompa (a będzie ponad miesiąc) a tu dziś od razu taka niespodziankapozdr. dla Was

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *