Sałaty i sałatki

   Nadają się do wszystkiego. I na spotkanie w większym gronie… i na ciche tête à tête. Na spotkanie letnie przy grillu… i na urodzinową uroczystość. Do zaspokojenia małej zachcianki na coś… i do konkretnej przegryzki gdy się jest potwornie głodnym. Do wyboru… do koloru… Z makaronem, ryżem, warzywami, mięsem czy owocami. Te cięższe gatunkowo z dodatkiem majonezu, i te lżejsze polane winegretem. Wybór jest naprawdę ogromny – tak wiele smaków, aromatów i kolorów. Kto ma dryg, ten wie… że wystarczy moment, aby powstało coś nowego. I człowiek dziwi się czasami, że z tak prozaicznych rzeczy powstaje coś wyjątkowego. Coś co na wstępie staje się małym, prywatnym hitem. Tak było w przypadku Sałatki pełnej słodyczy. Po prostu powstała. To właśnie ta mała zachcianka, która ma być tu i teraz. I która wszystkim smakuje – inaczej zresztą by jej tu nie było.
   Jak byłam mała, to szalenie smakowała mi zielona sałata ze śmietaną. Mama robiła ją genialnie. W innej postaci była dla mnie niezjadliwa. Nie mogłam pojąć (dalej nie mogę), jak koleżanka mogła ją polewać rozcieńczonym octem. Dla ułatwienia dodam, że daleko mu bu było do dzisiejszych octów winnych. Zwykły spirytusiak… Sałata śmierdziała i z pewnością dobra być nie mogła. I dlatego też – mając przed oczami takiż widok – długo nie mogłam zdecydować się na przygotowanie zwykłej sałaty z winegretem. Chyba jednak raczej niezwykłej… Teraz rzadkością jest u nas sałata z lekkim sosem śmietanowym. I chociaż jej smak jest wciąż taki sam, to jednak różnorodność sosów powoduje, że kombinacji jest multum… i każda zależna jest od dnia i humoru. Sałatka liguryjska zawsze mi go poprawia.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *