Nie moje…

   …a szkoda ;). Szkoda, bo pyszne. Zupa jest wyjątkowo delikatna. Nadaje się na bardzo wykwintny obiad. Cieszę się, że stać mnie na przełamywanie stereotypów i podawanie na przykład zupy pomidorowej z grzanką. Fakt – nigdy nie lubiłam tej zupy z makaronem, ale do momentu odkrycia tego delikatesu, robiłam jedynie z ryżem i lanym ciastem. Wszystkie bardzo lubię, ale tą…tę… robię na specjalne okazje. Dlatego też niezwykle rzadko u nas bywa. Jak obliczyłam – średnio raz na rok. Może to niezbyt częste robienie wpływa na smak? Że tęsknię przypominając sobie o niej? I wciąż obiecuję sobie, że… w tym tygodniu będzie. No ale przecież ogólnie rzecz biorąc… nie gotuję prawie wcale zup! Tylko właśnie na specjalne okazje. Błędne koło…
   Bułeczki wklepuję na specjalną prośbę. Swoją drogą – polecam. Proszę się nie bać tej ilości czosnku. Podczas gotowania bardzo łagodnieje. W zasadzie to prawie go nie czuć… Czy dla odważnych? Zdecydowanie nie! One są po prostu dla każdego. Naprawdę…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *