Jajka z farszem

   To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj jaj. Możliwości nadzień jest przecież niezmiernie dużo, a każde z nich o swoistym smaku. A ja nie ukrywam, że szukam dalej… Dzięki temu trafiłam na jajka po kalifornijsku, które są po prostu rewelacyjne. Niestety zmuszona byłam do wymiany bazylii na natkę z racji braku świeżyzny. Co prawda podane w oryginale jest, że można świeżą zastąpić 1/2 łyżeczki suszonej, to jednak wiem, że smakowo mnie by to przeszkadzało. Natka jest i tak świetna, a poza tym skoro ozdoba jest pietruszkowa to wszystko się jakoś zgrywa. Gorzej, jak ktoś nie lubi natki… Jajka są naprawdę przepyszne i gorąco polecam.

   Jajka z pasztetem ostatnio stają się problemem. Zniknął mi z pola widzenia marynowany zielony pieprz. Od kilku miesięcy chodzę i szukam, bo używam go dosyć często. Nowy kupuję, gdy stary się kończy… i niestety ten koniec nadszedł właśnie był. W zapasie mam różowy marynowany, ale… jeszcze nie wiem jak będzie się komponował z resztą. Pasztet daję z opakowania „na oko” – mniej więcej dzieląc tak, żeby było dobrze. Pozostała reszta w ilości tak znikomej… znika natychmiast wchłonięta – prosto z opakowania – przez Młodego. Nie zepsuje się… to pewne. To wersja nie tak wykwintna jak ta z suszonymi pomidorami, i niestety nie tak pyszna… (przyznać niestety to muszę), ale trochę inna niż reszta, no i dostępna była w każdej niemal chwili. Była… bo… kto mi powie co dzieje się z zielonym pieprzem? Zarówno tym w zalewie, jak i zwykłym ziarnistym?

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *