Afryki czar…

   Kiedyś wspomniałam o podróży do Afryki. Takiej raczej palcem po mapie, a potem… spokojnym krokiem do kuchni. Tak się złożyło bowiem, że kuchnię europejską znamy niemal od podszewki. Kuchnię amerykańską widać na każdym niemal kroku. Kuchnia azjatycja świetnie się u nas zadomowiła. A co z resztą świata? Z Ameryką Południową? Z Australią i Oceanią? Z Afryką właśnie? Zostają w tyle… Nieco. Aby to nadrobić – dzisiaj dwie rzeczy – kurczak prosto z Senegalu i na deser śmieszne placki z Maroka. Dania wcale nie dla odważnych – robi się je prosto, choć wymagają trochę czasu na leżakowanie 😉 Są naprawdę smaczne. Kurczaka robię od lat, smak naleśników znam od niedawna…
…Lew Polarny. Tajemniczy. Nawet dla mnie ;). Tak poważnie to poznałam Jarka chwilkę temu. Zaintrygował mnie swoimi malowniczymi opowiadaniami o swoich podróżach. W tym właśnie do Maroka. Te naleśniki – to jego sprawka. Tak o nich mówił, że czułam niemalże ich smak… ich zapach… Drożdżowe, pachnące, polane miodem… Ja je musiałam zrobić. I oto są! Przyjęły się z radością…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *